Obserwatorzy

wtorek, 22 maja 2018

I warsztaty blogerskie Beauty by bloggers

I warsztaty blogerskie Beauty by bloggers

Tydzień temu miałam możliwość wziąć udział w warsztatach blogerskich Beauty by bloggers organizowanych przez Anię z bloga "Kolorowy kraj" przy udziale marek Paul Mitchell, Chiodo oraz Paese. To pierwsze tego typu wydarzenie, na którym byłam - muszę przyznać, że dużo się nauczyłam a przy tym była to naprawdę świetna zabawa. Mogłam poznać na żywo osoby, których blogi regularnie czytam. Chętnie wezmę udział w tego typu wydarzeniach w przyszłości :)




Spotkanie rozpoczęło się od warszatatu paznokciowego z marką Chiodo. Poznałam na nim dwie metody malowania wzorków - ombre z palemką (wakacyjny hit od paru sezonów) i akwarelowe kwiatki.




Pod (złym) wpływem warsztatów zdecydowałam się zmienić swoją  lampę do hybryd na mocniejszą i dokupić klika (no dobra kilkanaście) lakierów. Wróciłam na hybrydową stronę mocy :)




Kolejną marką było Paese - dziewczyny prezentowały szybkie triki makijażowe. W skrócie pokazały jak mając 15 sekund i wyłącznie szminkę wykonać pełny makijaż (no prawie :P). Mogłyśmy się też wyżyć artystycznie na facechartach - powiem Wam, że to nie jest takie łatwe jak wygląda :)



Na koniec z marką Paul Mitchell i "fryzjerem gwiazd"  Łukaszem Urbańskim uczyliśmy się szybkich i łatwych fryzur, nie tylko na lato. Potwierdziło się to, o czym dawno wiedziałam - jestem fryzjerskim beztalenciem :P.  Dziewczyny natomiast poodkrywały swoje ukryte talenty i na sali powstało wiele pięknych fryzur, a także kilka włosowych dzieł stworzonych przez mistrza. 

Do domu przywiozłam dużo dobrego humoru, wiele pomysłów i inspiracji ale też kilka upominków, które przedstawiam Wam poniżej:





sobota, 12 maja 2018

Majowy CHILLBOX

Majowy CHILLBOX

"To był maj, pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem"
Maj zaczął się niewiadomo kiedy, bzy zakwitły a do drzwi zapukał kurier z pudełkiem Chillbox. Czy z Marylą Rodowicz zaśpiewam "Oj głupia Ty"? :) 
Zawartość pudełka Chillbox ma nam zapewnić relax i chill. Razem z nią mamy urządzić sobie małe spa. 
A więc zaczynamy: 


Na początek parzymy sobie herbatkę Yogi Tea - Women's Energy i odpalamy buteleczkę ze światełkami led, która pomoże nam uzyskać relaksujący nastrój. Masz ochotę odpocząć? Od razu sięgnij po książkę (u mnie fantastyka "The witch hunter Łowczyni", ale do wyboru były też inne gatunki) i słodkiego batonika "Dobra kaloria"
A może jednak bierzemy się za intensywne dbanie o urodę i przechodzimy do domowego spa?


Zacznijmy od demakijażu - pomoże w tym olejek hydrofilny Femi. (To produkt, którym marka reklamowała pudełko z możliwością wyboru olejku lub kremu do rąk). Po umyciu twarzy bierzemy prysznic z odżywczym kremo-żelem pod prysznic o zapachu mango. Po odświeżeniu się nakładamy na twarz maseczkę żółtkową, chociaż ja planuję ją wykorzystać na włosy - myślę, że ten skład sprawdzi się do nich idealnie. 


W tym miesięcu Chill przypomniał nam, że czas zacząć sezon sandałkowy. Pogoda nas rozpieszcza więc czas zadbać o stopy. Dlatego do naszego spa dołączamy peeling do stóp i usunięcie zrogowaciałego naskórka pumeksem hammam. Przy okazji nakładamy krem do rąk i bawełniane rękawiczki z pudełka - dłoniom też należy się spa. 

Po całym rytuale spa, kiedy już jesteśmy piękne, możemy cieszyć się książką i herbatką. Jesteście wychillowane?

Muszę przyznać, że nie jestem fanką zabiegów dłoni i stóp, traktuję je raczej jak przykry obowiązek :P. Dlatego też moim wyborem stał się olejek do demakijażu. Niestety w pudełku znalazło się więcej produktów tego typu, więc pudełko nie do końca mnie zachwyciło. A Wam się podoba?

niedziela, 6 maja 2018

Swanicocco - naturalna emulsja nawilżająca

Swanicocco - naturalna emulsja nawilżająca

Wróciłam z Majóweczki i zasiadam do pisania. Ostatnio na blogu wiało pustką. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam się na dwa blogowe wydarzenia - mam nadzieję, że spotkam kogoś z Was :).
Swanicoco to koreańska marka kosmetyków naturalnych obecna na rynku od 2005 roku. Przy produkcji sięgają po produkty fermentowane i organiczne składniki roślinne. 
Dziś chciałabym pokazać Wam mój pierwszy produkt tej marki, który trafił do mnie dzięki Patrycji - Interendo i jest to nawilżająca emulsja.


Extra Hydrating Waterfall to lekka emulsja nawadniająco-regenerująca. Baza emulsji opiera się na wyciągu z brunatnicy (algi). Ma poprawiać elastyczność skóry, działać łagodząco i przeciwpodrażeniowo.
Emulsja ma żelowo-kremową, lekką konsystencję. Wchłania się błyskawicznie, nie zostawiając lepkiej warstwy. Zostawia natomiast uczucie nawilżenia i ukojenia podrażnionej skóry. Dla bardzo suchej cery warto stosować ją razem z bogatszym kremem, dla mniej potrzebujących nawilżenia może zastąpić lekki krem. 
Opakowanie - solidne szkło z pompką wraz z minimalistyczną etykietą nawiązuje do wyższej półki cenowej - opakowanie kosztuje ok. 130 złotych a w cenie dostajemy 120 ml produktu.  Pewnie nie kupiłabym jej sama, ale jestem zadowolna, że trafiła do mnie - to naprawdę przyjemny produkt. :)

Skład: Undaria Pinnatifida Extract, Glycerin, Sea Water, Butylene Glycol, Glycereth-26, Mentha Piperita (Peppermint) Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, 1,2-Hexanediol, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Diheptyl Succinate, Capryloyl Glycerin/Sebacic Acid Copolymer, Octyldodecanol, Nelumbo Nucifera Root Powder, Panax Ginseng Root Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Pueraria Lobata Root Extract, Carthamus Tinctorius (Safflower) Flower Extract, Rehmannia Chinensis Root Extract, Poria Cocos Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Glycine Max (Soybean) Seed Extract, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Astragalus Membranaceus Root Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Angelica Gigas Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Bletia Hyacinthina Bulb Extract, Trichosanthes Kirilowii Root Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Ceteareth-6 Olivate, Hydrogenated Lecithin, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Camellia Japonica Seed Oil, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Panthenol, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Allantoin, Carbomer, Arginine, Xanthan Gum, Hydroxyethylcellulose, Olibanum, Lavandula Hybrida Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil.


sobota, 14 kwietnia 2018

Zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry - maseczka The Oozoo

Zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry - maseczka The Oozoo

Po długiej przerwie wracam do Was z szybkim i przyjemnym postem o masksheecie. :)
W wiosennej ofercie Sephora postawiła na koreańską pielęgnację - do perfumerii trafiły nowe ciekawe marki i produkty.  Jedną z nich jest marka Oozoo i jej maseczki. 
Muszę przyznać, że jej wygląd robi wrażenie. Utrzymana w błękitno-srebrnej kolorystyce. W zestawie dostajemy płat maski oraz esencję zamkniętą w turkusowej strzykawce, które musimy połączyć przed użyciem. 



"Maseczka do twarzy z mikrofibry zawiera w strzykawce Ceramid w blistrze. Pielęgnacja intensywnie nawilżająca. Specjalnie dla skóry zgaszonej."

Po maseczce nie spodziewałam się dużo - wydawało mi się, że więcej w niej jest "lansu&bajeru" niż treści. Po nałożeniu maseczki moja skóra "piła" ją mocno (brakowało jej nawilżenia), jednak po zdjęciu została na niej lepka warstwa. "Oho" pomyślałam "szału ni ma". Spłukałam twarz... i okazało się, że moja cera była nawilżona, gładziutka i perfekcyjna. Maska naprawdę działa! :) Pomimo mojego sceptycznego nastawienia, muszę przyznać, że działanie jest naprawdę świetne. Myślę, że będę po nią sięgać przed naprawdę dużymi wyjściami - cena nie zachęca do częstego stosowania.  :)

wtorek, 13 marca 2018

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Parę dni temu obchodziliśmy Dzień Kobiet - chciałabym Wam drogie panie z tej okazji (i nie tylko) coś powiedzieć. Codziennie spotykam Was na swojej drodze i codziennie nie mogę się nadziwić - chociaż współczesny świat stawiam Nam tyle wyzwań i trudności - Wy nie dajecie się mu zaskoczyć. A przy tym wyglądacie zawsze świetnie. Jesteście piękne, zdolne, inteligentne,  pełne ambicji i uroku osobistego. Życzę Wam, żebyście się nie zmieniały - a jak już musicie - to tylko na lepsze :*.

Z okazji święta kobiet i kobiecości trafiło do mnie marcowe pudełko Chillbox. Ideą marki jest F.L.Y. - kochanie siebie przede wszystkim. Celebrowanie relaksu i obchodzenie swojego święta na codzień.
Chillbox to pudełko subskrypcyjne w cenie 79 złotych - zamawiająvc je nie wiemy co do nas trafi.


W pudełku znalazła się część "Relaks" czyli geometryczny kubek oraz muminkowe herbatki. Do poczytania książka z gatunku romans "Tysiące drzewek pomarańczy". 




W strefie kosmetycznej znalazł się olejek avocado z kiwi, który jest najdroższym elementem pudełka. Możemy go wymieszać z białą glinką, a powstałą maseczkę nałożyć pędzelkiem. Mamy też maseczkę w płacie - opcja dla leniwych :). 
Do pielęgnacji ciała mamy dwa produkty - scrub z błotem i solą z Morza Martwego oraz mus do ciała truskawkowy.


Co myślicie o tej edycji Chillboxa? Mi się bardzo podoba, chociaż nad zamówieniem kwietniowej jeszcze się waham - z podpowiedzi wiem, że znajdzie się tam roślinka (sukulent) i krem pod oczy Mokosh. A Wy już zamówiłyscie?się skusiłyście?

niedziela, 4 marca 2018

Krem z lanoliną i jagodami od Kicho, czyli mój zimowy HIT

Krem z lanoliną i jagodami od Kicho, czyli mój zimowy HIT

Chciałabym przedstawić Wam mojego towarzysza ostatnich mrozów - krem marki Kicho. Wspominałam już o nim w poście z koreańskimi ulubieńcami - "Korea Love" a dziś powiem o nim trochę więcej. 
"Zwracamy uwagę na to co jemy a co z naszą skórą? Co jeśli moja cera codziennie ma kontakt z dawką toksyn? Stwórzmy kosmetyki z naturalnym składem, przyjaznym dla skóry. Tak powstało Kicho." Filzofia marki to odpowiednik "Slow  food" dla naszej skóry ("Slow skincare"? :) )  Czy krem "nakarmił" skórę tym co najlepsze? Zaraz się dowiecie :)


Krem zapakowany jest w bardzo solidny kartonik ozdobiony różami. Słoiczek jest również wykonany z solidnego szkła z metalowym wieczkiem. Nie można odmówić mu dopracowania w każdym szczególe.


Głównym składnikiem kremu ma być lanolina. Jest to wydzielina skóry owiec, bardzo podobna w swoim składzie do ludzkiego sebum. Inna jej nazwa to "tłuszczopot" piękna, prawda? :P Pozyskuje się ją poprzez wyczesywanie z wełny. 
W składzie kremu miało się znaleźć również "8 jagód", czyli ekstrakty z: rokitnika, truskawki, jeżyny, żurawiny, jagody, maliny, acai oraz goji. Owoce te są pełne witamin i antyoksydantów. 


Po otwarciu opakowania mamy do czynienia z bardzo gęstym kremem. Wydawał mi sie zbyt gęsty i "bogaty" na lato, dlatego zdecydowałam się odłożyć go na zimę. Kiedy więc mojej cerze zacząło doskwierać przesuszenie spowodowane ogrzewaniem sięgnęłam po ten elegancki słoiczek. Bałam się, że moja cera na tak "ciężki" krem zareaguje zapchaniem, ale nic takiego się nie stało. Krem doskonale ukoił moją zmęczoną i przesuszoną cerę, pozostawił ją nawilżoną i gładką. Po nałożeniu kremu od razu poczułam ukojenie. Krem idealnie sprawdził się u mnie, chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam.
Czy ten "ideał" ma jakieś wady? Zawsze się coś znajdzie. ;) Wbrew zapewnieniom producenta w składzie nie mamy czystej natury. Są tam też silikony (sama się dziwię, że moja cera na niego aż takdobrze reaguje, bo z reguły za nimi nie przepada :)). Koreańskie kosmetyki z resztą nie zawsze mają idealny skład, a mimo to działają świetnie.

Skład: Water, Dimethicone, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Lanolin Oil, Beeswax, Cetearyl Alcohol, PEG-7 Dimethicone, Sodium Polystyrene Sulfonate, Sea Water, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, PEG-100 Stearate, CI 19140,Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Ceramide 3, Dipeptide-Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Fragaria Chiloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Rasberry) Fruit Extract, Morus Nigra Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Totarol, Decylene Glycol, Ethylhexyl Glycerin, Hexylene Glycol, Butylene Glycol, CI 15985,Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Medica Vulgaris Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,Lavandula Angustifolla (Lavender)Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Oil

 Kolejnym minusem jest cena - pomimo sporej objętości (65ml) i ładnego opakowania cena 58$ jest dość wygórowana.  
Do tej pory widziałam markę tylko w jednym polskim sklepie. 

Podsumowując - wbrew nazwy nie ma kichy :P. Zainteresowała Was ta marka, czy jednak nie chciałybyście jej wypróbować? Koniecznie dajcie znać :)


Markę mogłam poznać dzięki "Hello Asia 2" :) Brakuje mi jeszcze słynnej maseczki, którą będę musiała przestestować. :)

niedziela, 18 lutego 2018

Nowości MUR x SophX - paleta cieni i rozświetlaczy

Nowości MUR x SophX - paleta cieni i rozświetlaczy

Witajcie :)
Jak Wam mija weekend? Mam nadzieję, że zrelaksowałyście się i odpoczęłyście, bo jutro niestety poniedziałek. Ale zanim do nastąpi zapraszam na kawę do mnie :) Filiżanki w dłoń - poplotkujemy sobie o nowych paletach Make Up Revolution.  


Nowe palety MUR powstały w wyniku współpracy z vlogerką SophDoesNails. Nie będę ukrywać, że nie jestem obeznana z youtubem - dla mnie to pierwsze spotkanie z Soph. :)

Opakowania utrzymane są w nudziakowej, matowej tonacji - kojarzą mi się z opakowaniami kosmetyków Kim Kardashian czy nowej kolekcji Gigi Hadid dla Maybelline. 




Paleta rozświetlaczy
W opakowaniu mamy osiem rozświetlaczy: bardzo jasny opalizujący na srebrno-zielony odcień, różowy, fioletowy i pięć złotych odcieni - od bardzo jasnego do złotobrązowego. Kolory można ze soba mieszać i stworzyć odcień idealny dla siebie. :)
Cena paletki to ok. 40zł.






Paleta cieni
Miałam ochotę zaszaleć i sprawić sobie coś bardziej kolorowego (w moich cieniach królują brązy) - zdecydowałam się na tę paletkę.  
Możemy wybierać spośród 24 cieni: matów  - w odcieniach brązu i różu oraz cieni błyszczących# ( w bardziej "szalonych odcieniach.  
Swatche: 




Dwie pierwsze kolumny: delikatne Penguin i Pancakes, złotka Grow Old# i Sparks Fly#, róże i oranże: Cloudberry, Pumpkin, Stawberry Sweets, Festive Flame#




Środkowe kolumny:

delikatne Fairy Light# i Pink Champagne#, intensywne Smokey Bronze#, Mixed Berries#, Pine Tree#, Petrol#, Copper Coin# i matowy brąz Mug Cake



Ostatnie dwie kolumny  to maty: Iced Cffee, Cuppa Tea, Tiramisu, Peaches, Pug, Danger, Rosewood, Nightmare.


Dzięki paletce możemy wyczarować zarówno dzienne makijaże, coś bardziej kolorowego czy wieczorowego. Jakość cieni jest napradę dobra za stosunkowo niewielką cenę (ok. 50zł za 24 cieni).



Czy zadowolona ze swojego zakupu? Bardzo :) Zastanawiałam się nad zakupem czegoś z wyższej półki, ale zdecydowałam się na kilka sztuk palet MUR i nie żałuję. Palety są świetnej jakości a cena jest naprawdę przystępna. Też Wam się podobają?



środa, 14 lutego 2018

Inveo - henna i wypełniacz do brwi

Inveo - henna i wypełniacz do brwi


Chciałabym dziś Wam opowiedzieć o dwóch produktach marki Inveo - hennie i wypełniaczu do brwi marki Inveo. Produty dostałam do testów dzięki portalowi Only -You i byłam bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzą :).


Ultra delikatna henna do brwi w kremie
"Unikalna, nowoczesna, bardzo łatwa do stosowania w warunkach domowych. Odpowiednia dla każdego, w tym dla osób o skórze wrażliwej i wrażliwym aparacie ochronnym oka. Wyjątkowo łagodna dla włosów brwi a jednocześnie skuteczna, dająca intensywne i trwałe zabarwienie. Wzbogacona pielęgnującym olejkiem arganowym. Nie wymaga utlenienia przez co jest znacznie łagodniejsza dla skóry od typowych preparatów z utleniaczem. Lekka kremowa konsystencja ułatwia aplikację".


Henna jest wygodna w użyciu - mamy tu aplikator z gąbaczką. Nie musimy nic mieszać wystaczy nałożyć ją na brwi i czekać. Po max. 10 minutach mamy się cieszyć pięknymi brwiami - czy teoria pokrywa się z rzeczywistością?
Po zmyciu kosmetyku brwi są delikatnie podkreślone i przyciemnione. Efekt nie jest mocny - krzywdy nim sobie nie zrobimy, ale można go uznać za niewystarczający :(


Wypełniacz do brwi w kremie
"Unikalny kosmetyk nowej generacji do stylizacji brwi. Pozwala na łatwą i szybką korektę brwi. Pomaga nadać pożądany kształt i ułatwić perfekcyjne, długotrwałe wykończenie makijażu. Zapewnia optyczną regulację brwi a jednocześnie ich przyciemnienie i nabłyszczenie(...)".


Producent zapewnia nam perfekycjne brwi po użyciu tego kosmetyku. Niestety nie jestem z niego zadowolona. Ciężko uzyskać nim delikatny efekt - produktu nakłada się za dużo, brwi są nim obciążone i sklejone. Dopiero po usunięciu nadmiaru produktu mogę uzyskać delikatniejszy efekt, z którego jestem zadowolona.

Kosmetyki Inveo niestety nie podbiły mojego serduszka (mamy tu więc bardziej Popielec niż Walentynki :P). A Wy miałyście już nimi styczność?


poniedziałek, 12 lutego 2018

Korea love - walentynki z koreańską pielęgnacją

Korea love - walentynki z koreańską pielęgnacją


Miłość w Zakopanem polewamy się szampanem, Miłość w Korei? Smarujemy się kosmetykami. :) Ale nie byle jakimi - z okazji Walentynek razem z dziewczynami-blogerkami przedstawiamy Wam swoje kosmetyczne zauroczenia rodem z Korei.
Są serca, są płatki róż i jest kawusia... zaczynamy Walentynki.


Sheep Oil Cream Lanolin & 8 berry
Zacznijmy od kremu Kicho. Oj, nie była to miłość od pierszego wrażenia. Myślałam sobie - ciężkie to to, pewnie tłuste i zapycha. Ale gdy przyszła zima krem okazał się ideałem - dogłębie nawilża i ochrania skórę przed zimnem.


Dear, klairs - Supple Preparation Facial Toner
Lekki, żelowy tonik, który przygotowuje skórę do dalszych kroków pielęgnacji. Najlepiej sprawdza się nakładany palcami i lekko wklepany.




Dear, Klairs - Serum z witaminą C 
w postaci lekkiego żelu-olejku. Serum dzięki dużemu stężeniu witaminy C rozjaśnia buzię i pomaga w regeneracji.  




By Wishtrend - Green Tea & Enzyme Powder Wash
Proszek, który pachnie jak matcha latte (trzeba uważać żeby się nie zaciągnąć). Proszek  można użyć zarówno jako piankę do mycia twarzy jak i peeling enzymatyczny. :) 

Post powstał w ramach akcji blogerskiej #korealove, w której biorą udział również:


Gorąco zachęcam do odwiedzenia ich blogów i zapoznania się z ulubieńcami dziewcząt :)

Walentynki z Chillboxem

Walentynki z Chillboxem

Chillbox promuje swoje pudełka hasłem First Love Yourself - dzięki pudełku mamy poczuć się rozpieszczone. "Luty - miesiąc miłości. Także tej self love." - pudełko powinno być więc szczególie udane.



W pudełku znalazła się książka Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania". (39,90) Wydana w latach 70' podbijała serca i sypialnie pokolenia naszych rodziców. Ostatnio było znowu o niej głośno ze względu na ekranizację losów autorki. Książka zdobyła nowe wydanie, które można było dostać nawet w Biedronce. :P


Część kosmetyczna:

Puder do kąpieli Organique (8 zł) - uwielbiam dodatki do kąpieli tej marki. Mój zapach to Africa. 

Peeling do twarzy Vis Plantis z ekstraktem ze śluzu ślimaka (8,99) - nie do końca jestem zachwycona tą marką.

Krem do rąk (10,95) - nie używam :(

Suszone płatki róży - macie jakiś pomysł na kosmetyk diy z różą? Może peeling?


Serum ujędrniające Mokosh miało być gwiazdą pudełka... jest naprawdę małą gwiazdeczką. Pojemność to 12 mililitrów, a wygląda na jeszcze mniejsze. Jest to serum olejowe, a moja cera niezbyt przepada za tłustymi formułami. :(


Lamion (10 zł) i tealighty (3 zł) - uroczy dodatek, ale ten kolor? :( 

Jak widzicie pudełko nie podbiło mojego serduszka. Niby jest fajnie ALE pudełko nie do końca w moim typie  :(. A Wy co o nim myślicie? Może marcowe będzie moim ideałem. ♥️ 

end

end
Copyright © 2016 I love dots , Blogger