Obserwatorzy

piątek, 6 lipca 2018

Japoński peeling w proszku (Kanebo suisai beauty clear powder)

Japoński peeling w proszku (Kanebo suisai beauty clear powder)

Jakiś czas temu dostałam sporą paczkę od Patrycji - Interendo. Całą zawartość możecie zobaczyć na instagramie (zapraszam klik :)). Wśród kosmetyków znalazła się limitowana edycja peelingu Kanebo. 
W opakowaniu znajduje się 32 kapsułki wypełnione proszkiem. Każda z nich wystarcza na jedno użycie. Dodatkowo każda kapsułka w edycji limitowanej ozdobiona jest uroczą "mordeczką" z Disneya. Mamy tu Kopciuszka, Kubusia, Myszkę Miki, Tygryska, Kopciuszka czy Arielkę. Dzięki takiej formie peeling idealnie sprawdzi się w czasie małych i dużych podróży. 


Peeling  ma postać drobnego proszku, który mieszamy z wodą i tak powstałą pastę nakładamy na twarz. W kontakcie ze skórą wytwarza się delikatna pianka, która myje i złuszcza naskórek. Po zmyciu skóra jest gładka i oczyszczona, bez uczucia ściągnięcia czy przesuszenia.  Muszę przyznać, że jestem zachwycona tym peelingiem i z pewnością będę do niego wracać :).  
Jeśli interesuje Was, gdzie można kupić takie cudo to w wersji "standardowej" jest on dostępny m.in. w polskim sklepie z japońskimi kosmetykami Berdever.pl :).



A już za tydzień zlot największych fanów koreańskiej pielęgnacji w Grudziądzu :*

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Pomysły na prezent dla chłopka, męża czy brata

Pomysły na prezent dla chłopka, męża czy brata

Dziś są urodziny mojego Krzysztofa :). Czy Wasi mężczyźni na pytanie co chca na urodziny mówią, że nic? Jakby ktoś zapytał się mnie to przedstawiłabym całą liste, a on mówi, że ma wszystko... Było ciężko znaleźć mu prezent, ale kolejny raz zdecydowałam się na personalizowany prezent :).
Pamiętacie karafkę, którą wybrałam na Dzień Ojca? Tak bardzo mi się spodobała, że chciałam mieć w domu podobną. Tym sposobem K. dostał ode mnie również karafkę. Na karafce są wygrawerowane nasze imiona i data, od kiedy jesteśmy razem. Sama nie moge uwierzyć, że to już cztery lata :) 


W zestawie z karafką znalazły się imienne kieliszki do wina. Musze się Wam przyznać, że włączył mi sie ostatnio "syndrom wicia gniazda" i namiętnie wyposażam mieszkanie. Uznałam, że takie kieliszki idealnie się sprawdzą - są zarówno ładne, jak i praktyczne :).  
Kieliszki i karafka mogą, ale nie muszą być kompletem :). 


Dodatkowo zdecydowałam się na kubek z zabawnym napisem. Krzysztof jest w końcu dumnym "ojcem" naszego kota Wiesława, więc może z dumą pić z niego herbatkę. Sama chętnie ukradłabym go do swojej pracy, by pić w nim kawę ;). 


Więcej ciekawych pomysłów na spersonalizowane prezenty dla chłopka możecie zobaczyć na stronie mygiftdna.pl

Storczykowy krem przeciwzmarszczkowy od Innisfree

Storczykowy krem przeciwzmarszczkowy od Innisfree

Znacie markę Innisfree? To jedna z pierwszych naturalnych, koreańskich marek jaką miałam okazję poznać. Marka pełnymi garściami czerpie z bogactwa wyspy Jeju (jednej z najczystszych prowincji Korei), gdzie znajduje się laboratorium marki połączone ze sklepem firmowym. 
Najsłynniejszą linią marki jest seria z zieloną herbatą, w której bestsellerem jest serum. 
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o kremie z linii fioletowej - Jeju orchid enriched cream - jest to seria przeciwstarzeniowa, w której głównym składnikiem jest orchidea. Wyciąg ze storczyków ma działanie antyoksydacyjne, wygładza zmarszczki, nawilża i redukuje przebarwienia skóry. 




W fioletowym, plastikowym opakowaniu znajdziemy 50 ml produktu.
Krem ma gęstego żelu o kwiatowym zapachu. Po nałożeniu dobrze nawilża i lekko napina cerę. Dobrze się wchłania, zostawiając na skórze lekko lepką warstwę. 
Skład kosmetyku, pomimo wielu ekstraktów roślinnych, nie zachwyca - na początku znajduje się kilka silikonów. Dzięki nim krem może stanowić też dobrą bazę pod makijaż.


środa, 13 czerwca 2018

Najlepsze pomysły na prezent na Dzień Ojca

Najlepsze pomysły na prezent na Dzień Ojca


Jaki jest najlepszy prezent? Według mnie najlepsze prezenty są prosto z serca, zrobione własnoręcznie lub wybrane coś specjalnie dla nas.

Takimi prezentami mogą być personalizowane gadżety. :)
Z okazji zbliżającego się Dnia Ojca (to już 23 czerwca!) postanowiłam wybrać coś specjalnie dla niego na stronie z personalizowanymi prezentami. Taką możliwość dała mi strona www.mygiftdna.pl.



Zdecydowałam się na karafkę z monogramem W i imieniem mojego taty Witold. Karafka jest duża (ma litr pojemności), a grawer prezentuje się naprawdę elegancko. Już widzę jak domowe wino czy nalewki podawane na rodzinnych będą się
w niej elegancko prezentować.  (link)




Niejako do kompletu zdecydowałam się na kieliszki. Są one przeznaczone do wódki, ale myślę że dzięki nieco większej pojemności (40 ml) sprawdzą się też przy nalewkach (tych
z karafki :) ) (link)



Wiem, że mojemu tacie spodoba się prezent - był zachwycony, kiedy na 25 rocznicę ślubu z mamą otrzymali ode mnie skrzyneczkę z akcesoriamii do wina z wygrawerowanym wieczkiem. Z radością i dumą pokazywał otrzymany prezent gościom. 

Wybrane przeze mnie prezenty są dość poważne (lubię praktyczne prezenty ;) , ale na stronie możecie znaleźć wiele wesołych gadżetów - pokażę Wam też kilka innych rzeczy, które wpadły mi w oko - kto wie, może zdecyduję się na nie przy kolejnej okazji.

  • Elegancki zestaw: portfel, brelok i długopis (link)
  • Kubek "Najlepszy tata na świecie" (link)
  • Kufel z podobnym napisem (link)
  • Deska do krojenia dla taty-kucharza (link)
Ze względu na zamówienie dużej ilości szkła bałam się, że coś może uszkodzić się w trakcie transportu, ale przesyłka była dobrze zabezpieczona (w gratisie dostałam roczny zapas folii bąbelkowej - polecam). Na plus zasługuje też ekspresowe wykonanie i wysyłka. Polecam Wam więc zakupy na tej stronie, tymbardziej że Dzień Ojca tuż tuż. :)


niedziela, 10 czerwca 2018

Tonik nawilżający Klairs (szybka recenzja)

Tonik nawilżający Klairs (szybka recenzja)

Dear Klair to koreańska marka, która jest naprawdę godna uwagi. Dziś chciałabym Wam przedstawić Supple preparation facial tonic
Koreańskie toniki różnią się od zachodnioeuropejskich - "nasze" nawet te nawilżające mają w składzie mnóstwo alkoholu i należą do produktów oczyszcających (dezynfekujących :) ). Tymczasem koreańskie tonery są produktami nawilżającymi o wodnistej konsystencji, które przygotowują skórę na kolejne etapy pielęgnacji.


Tonik zapakowany jest w ciemnobrązowe plastikowe opakowanie o pojemności 180 ml. Dzięki żelowo-wodnistej konsystencji jest bardzo wydajny. 

Głównymi składnikami toniku są kwas hialuronowy, beta glukan, ekstrakt z wąkotki azjatyckiej. Nawilża skórę, łagodzi podrażnienia i koi. Jestem z niego zadowolona i polecam go Wam- nie bez przyczyny jest to laurat kilku tytułów "najlepszy kosmetyk". Marka wprowadziła na rynek młodszego brata o zmienionej formule, który ma być jeszcze lepiej dostosowany do cer wrażliwych i skłonnych do alergii. 

Składniki: Water, Butylene Glycol, Dimethyl Sulfone, Betaine, Caprylic/Capric Triglyceride, Natto Gum, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Centella Asiatica Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Chlorphenesin, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Panthenol, Arginine, Luffa Cylindrica Fruit/Leaf/Stem Extract, Beta-Glucan, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydroxyethylcellulose, Fragrance, Portulaca Oleracea Extract, Lysine HCL, Proline, Sodium Ascorbyl Phosphate, Acetyl Methionine, Theanine, Retinyl Palmitate, Hydrogenated Castor Oil, Copper Tripeptide-1

niedziela, 27 maja 2018

Tangarynkowa maseczka - to brzmi pysznie! (Pureheal's Tangerine Bright Sleeping Mask)

Tangarynkowa maseczka - to brzmi pysznie! (Pureheal's Tangerine Bright Sleeping Mask)




Kiedy zobaczyłam kremową maseczkę na noc o zapachu mandarynki stwierdziłam, że to musi być świetny produkt :). Wyobraziłam sobie, że pachnie cudownie mandarynkowo-owocowo. 

Początkowo dość wysoka cena mnie odstraszyła, ale kiedy zobaczyłam ją na promocji od razu wylądowała w moim koszyku.

W maseczce główne składniki - ekstrakt z mandarynki, adenozyna i niacynamid - mają działanie rozjaśniające i ujędrniające. Towarzyszą im dwa oleje: słonecznikowy i ze słodkich migdałów.


Moim pierwszym rozczarowaniem był zapach - spodziewałam się czegoś słodkiego i świeżego, a niestety maska pachnie olejem; mandarynka nie jest wyczuwalna. 
Maska ma postać kremu, który wchłania się zostawiając lepką warstwę. Ze względu na dużą zawartość olei jest niestety dla mnie zbyt ciężka. Nie mogłam nakładać jej na noc, użyłam jej kilka razy jako maski do zmycia. Skóra była po niej nawilżona i lekko rozjaśniona.
Może u kogoś z suchą cerą sprawdziłaby się lepiej - dla mnie niestety okazała się rozczarowaniem. 

wtorek, 22 maja 2018

I warsztaty blogerskie Beauty by bloggers

I warsztaty blogerskie Beauty by bloggers

Tydzień temu miałam możliwość wziąć udział w warsztatach blogerskich Beauty by bloggers organizowanych przez Anię z bloga "Kolorowy kraj" przy udziale marek Paul Mitchell, Chiodo oraz Paese. To pierwsze tego typu wydarzenie, na którym byłam - muszę przyznać, że dużo się nauczyłam a przy tym była to naprawdę świetna zabawa. Mogłam poznać na żywo osoby, których blogi regularnie czytam. Chętnie wezmę udział w tego typu wydarzeniach w przyszłości :)




Spotkanie rozpoczęło się od warszatatu paznokciowego z marką Chiodo. Poznałam na nim dwie metody malowania wzorków - ombre z palemką (wakacyjny hit od paru sezonów) i akwarelowe kwiatki.




Pod (złym) wpływem warsztatów zdecydowałam się zmienić swoją  lampę do hybryd na mocniejszą i dokupić klika (no dobra kilkanaście) lakierów. Wróciłam na hybrydową stronę mocy :)




Kolejną marką było Paese - dziewczyny prezentowały szybkie triki makijażowe. W skrócie pokazały jak mając 15 sekund i wyłącznie szminkę wykonać pełny makijaż (no prawie :P). Mogłyśmy się też wyżyć artystycznie na facechartach - powiem Wam, że to nie jest takie łatwe jak wygląda :)



Na koniec z marką Paul Mitchell i "fryzjerem gwiazd"  Łukaszem Urbańskim uczyliśmy się szybkich i łatwych fryzur, nie tylko na lato. Potwierdziło się to, o czym dawno wiedziałam - jestem fryzjerskim beztalenciem :P.  Dziewczyny natomiast poodkrywały swoje ukryte talenty i na sali powstało wiele pięknych fryzur, a także kilka włosowych dzieł stworzonych przez mistrza. 

Do domu przywiozłam dużo dobrego humoru, wiele pomysłów i inspiracji ale też kilka upominków, które przedstawiam Wam poniżej:





sobota, 12 maja 2018

Majowy CHILLBOX

Majowy CHILLBOX

"To był maj, pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem"
Maj zaczął się niewiadomo kiedy, bzy zakwitły a do drzwi zapukał kurier z pudełkiem Chillbox. Czy z Marylą Rodowicz zaśpiewam "Oj głupia Ty"? :) 
Zawartość pudełka Chillbox ma nam zapewnić relax i chill. Razem z nią mamy urządzić sobie małe spa. 
A więc zaczynamy: 


Na początek parzymy sobie herbatkę Yogi Tea - Women's Energy i odpalamy buteleczkę ze światełkami led, która pomoże nam uzyskać relaksujący nastrój. Masz ochotę odpocząć? Od razu sięgnij po książkę (u mnie fantastyka "The witch hunter Łowczyni", ale do wyboru były też inne gatunki) i słodkiego batonika "Dobra kaloria"
A może jednak bierzemy się za intensywne dbanie o urodę i przechodzimy do domowego spa?


Zacznijmy od demakijażu - pomoże w tym olejek hydrofilny Femi. (To produkt, którym marka reklamowała pudełko z możliwością wyboru olejku lub kremu do rąk). Po umyciu twarzy bierzemy prysznic z odżywczym kremo-żelem pod prysznic o zapachu mango. Po odświeżeniu się nakładamy na twarz maseczkę żółtkową, chociaż ja planuję ją wykorzystać na włosy - myślę, że ten skład sprawdzi się do nich idealnie. 


W tym miesięcu Chill przypomniał nam, że czas zacząć sezon sandałkowy. Pogoda nas rozpieszcza więc czas zadbać o stopy. Dlatego do naszego spa dołączamy peeling do stóp i usunięcie zrogowaciałego naskórka pumeksem hammam. Przy okazji nakładamy krem do rąk i bawełniane rękawiczki z pudełka - dłoniom też należy się spa. 

Po całym rytuale spa, kiedy już jesteśmy piękne, możemy cieszyć się książką i herbatką. Jesteście wychillowane?

Muszę przyznać, że nie jestem fanką zabiegów dłoni i stóp, traktuję je raczej jak przykry obowiązek :P. Dlatego też moim wyborem stał się olejek do demakijażu. Niestety w pudełku znalazło się więcej produktów tego typu, więc pudełko nie do końca mnie zachwyciło. A Wam się podoba?

niedziela, 6 maja 2018

Swanicocco - naturalna emulsja nawilżająca

Swanicocco - naturalna emulsja nawilżająca

Wróciłam z Majóweczki i zasiadam do pisania. Ostatnio na blogu wiało pustką. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam się na dwa blogowe wydarzenia - mam nadzieję, że spotkam kogoś z Was :).
Swanicoco to koreańska marka kosmetyków naturalnych obecna na rynku od 2005 roku. Przy produkcji sięgają po produkty fermentowane i organiczne składniki roślinne. 
Dziś chciałabym pokazać Wam mój pierwszy produkt tej marki, który trafił do mnie dzięki Patrycji - Interendo i jest to nawilżająca emulsja.


Extra Hydrating Waterfall to lekka emulsja nawadniająco-regenerująca. Baza emulsji opiera się na wyciągu z brunatnicy (algi). Ma poprawiać elastyczność skóry, działać łagodząco i przeciwpodrażeniowo.
Emulsja ma żelowo-kremową, lekką konsystencję. Wchłania się błyskawicznie, nie zostawiając lepkiej warstwy. Zostawia natomiast uczucie nawilżenia i ukojenia podrażnionej skóry. Dla bardzo suchej cery warto stosować ją razem z bogatszym kremem, dla mniej potrzebujących nawilżenia może zastąpić lekki krem. 
Opakowanie - solidne szkło z pompką wraz z minimalistyczną etykietą nawiązuje do wyższej półki cenowej - opakowanie kosztuje ok. 130 złotych a w cenie dostajemy 120 ml produktu.  Pewnie nie kupiłabym jej sama, ale jestem zadowolna, że trafiła do mnie - to naprawdę przyjemny produkt. :)

Skład: Undaria Pinnatifida Extract, Glycerin, Sea Water, Butylene Glycol, Glycereth-26, Mentha Piperita (Peppermint) Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, 1,2-Hexanediol, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Diheptyl Succinate, Capryloyl Glycerin/Sebacic Acid Copolymer, Octyldodecanol, Nelumbo Nucifera Root Powder, Panax Ginseng Root Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Pueraria Lobata Root Extract, Carthamus Tinctorius (Safflower) Flower Extract, Rehmannia Chinensis Root Extract, Poria Cocos Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Glycine Max (Soybean) Seed Extract, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Astragalus Membranaceus Root Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Angelica Gigas Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Bletia Hyacinthina Bulb Extract, Trichosanthes Kirilowii Root Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Ceteareth-6 Olivate, Hydrogenated Lecithin, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Camellia Japonica Seed Oil, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Panthenol, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Allantoin, Carbomer, Arginine, Xanthan Gum, Hydroxyethylcellulose, Olibanum, Lavandula Hybrida Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil.


sobota, 14 kwietnia 2018

Zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry - maseczka The Oozoo

Zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry - maseczka The Oozoo

Po długiej przerwie wracam do Was z szybkim i przyjemnym postem o masksheecie. :)
W wiosennej ofercie Sephora postawiła na koreańską pielęgnację - do perfumerii trafiły nowe ciekawe marki i produkty.  Jedną z nich jest marka Oozoo i jej maseczki. 
Muszę przyznać, że jej wygląd robi wrażenie. Utrzymana w błękitno-srebrnej kolorystyce. W zestawie dostajemy płat maski oraz esencję zamkniętą w turkusowej strzykawce, które musimy połączyć przed użyciem. 



"Maseczka do twarzy z mikrofibry zawiera w strzykawce Ceramid w blistrze. Pielęgnacja intensywnie nawilżająca. Specjalnie dla skóry zgaszonej."

Po maseczce nie spodziewałam się dużo - wydawało mi się, że więcej w niej jest "lansu&bajeru" niż treści. Po nałożeniu maseczki moja skóra "piła" ją mocno (brakowało jej nawilżenia), jednak po zdjęciu została na niej lepka warstwa. "Oho" pomyślałam "szału ni ma". Spłukałam twarz... i okazało się, że moja cera była nawilżona, gładziutka i perfekcyjna. Maska naprawdę działa! :) Pomimo mojego sceptycznego nastawienia, muszę przyznać, że działanie jest naprawdę świetne. Myślę, że będę po nią sięgać przed naprawdę dużymi wyjściami - cena nie zachęca do częstego stosowania.  :)

wtorek, 13 marca 2018

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Parę dni temu obchodziliśmy Dzień Kobiet - chciałabym Wam drogie panie z tej okazji (i nie tylko) coś powiedzieć. Codziennie spotykam Was na swojej drodze i codziennie nie mogę się nadziwić - chociaż współczesny świat stawiam Nam tyle wyzwań i trudności - Wy nie dajecie się mu zaskoczyć. A przy tym wyglądacie zawsze świetnie. Jesteście piękne, zdolne, inteligentne,  pełne ambicji i uroku osobistego. Życzę Wam, żebyście się nie zmieniały - a jak już musicie - to tylko na lepsze :*.

Z okazji święta kobiet i kobiecości trafiło do mnie marcowe pudełko Chillbox. Ideą marki jest F.L.Y. - kochanie siebie przede wszystkim. Celebrowanie relaksu i obchodzenie swojego święta na codzień.
Chillbox to pudełko subskrypcyjne w cenie 79 złotych - zamawiająvc je nie wiemy co do nas trafi.


W pudełku znalazła się część "Relaks" czyli geometryczny kubek oraz muminkowe herbatki. Do poczytania książka z gatunku romans "Tysiące drzewek pomarańczy". 




W strefie kosmetycznej znalazł się olejek avocado z kiwi, który jest najdroższym elementem pudełka. Możemy go wymieszać z białą glinką, a powstałą maseczkę nałożyć pędzelkiem. Mamy też maseczkę w płacie - opcja dla leniwych :). 
Do pielęgnacji ciała mamy dwa produkty - scrub z błotem i solą z Morza Martwego oraz mus do ciała truskawkowy.


Co myślicie o tej edycji Chillboxa? Mi się bardzo podoba, chociaż nad zamówieniem kwietniowej jeszcze się waham - z podpowiedzi wiem, że znajdzie się tam roślinka (sukulent) i krem pod oczy Mokosh. A Wy już zamówiłyscie?się skusiłyście?
Copyright © 2016 I love dots , Blogger