Szukaj na tym blogu

piątek, 17 listopada 2017

Podsumowanie jesiennej akcji Pink Boxingowej

Podsumowanie jesiennej akcji Pink Boxingowej

Czas na podsumowanie jesiennej edycji Pink Boxingu :) Była to już trzecia edycja, w której wzieło udział pięć par blogerek. W świat popłyneło więc dziesięć paczek, a każda była inna...


W pierwszej parze wymieniały się "Ciekawska Magdalena" i Ewelina z bloga "Acne skin".  Madzia jest już weteranką wymianek i jeśli chcecie sprawdzić czy spodobała jej się paczuszka zobaczycie TU.
Do Eweliny również trafiło wiele kosmetycznych ciekawostek KLIK.



Ania "Perfect Foundation" razem z paczką witała nowego członka rodziny. Jeszcze raz gratuluję i życzę pociechy z synka :* Paczuszkę, którą dostała możecie zobaczyć TU. Parą młodej mamy była Mariola z bloga "Praktycznie kosmetycznie". Klimatyczną, jesienną sesję jej pudełeczka zobaczcie koniecznie TU.




Kolejna para Sisi z bloga "Strzeż się pociągu" odnosi sukcesy na diecie. Dodatkowych kilogramów, ale na szczęście kosmetyków przyniosło jej pudełko (KLIK) od Madzi z bloga "Kwiatostan kosmetyczny", która również dostała paczkę pełną wspaniałości (KLIK).




Moją parą została Karolina "Mint on Mars", która niedawno wróciła do Polski. TU Mogłyście zobaczyć co od niej dostałam <3. A czy przypadł jej do gustu podarunek ode mnie możecie sprawdzić TU.


Jak widzicie wszystkie paczuszki były świetne :) Warto brać udział w takich akcjach - dostajemy pudełeczko stworzone specjalnie dla Nas. A tworzenie paczuszek jest jeszcze lepsze. :) 
Właśnie szykuję paczki-niespodzianki na Mikołajki i mam nadzieję, że obdarowanym się spodobają :) 

środa, 15 listopada 2017

Moja Wishlista

Moja Wishlista
Co aktualnie mi się marzy? Na mojej liście nie znajduje się zbyt wiele kosmetyków, bo muszę się pozbyć aktualnych zapasów :) 
Na mojej liście znajduje się:
Planner do organizacji czasu - niedługa zaczynam nową pracę i myślę, że się przyda :) 
Nie wiem który lepszy? Co myślicie?



Wpadła mi w oko kolejna paletka, tym razem z nowej serii Zoevy. Pewnie bym jej nie używała, ale jest  ładna. Nowa paleta z Too Faced... kupienie jej tylko ze względu na opakowanie w zwierzątka byłoby przesadą?

Na mojej liście od jakiegoś czasu są świece zapachowe, podobają mi się te wielkie słoje ale trochę żałuję pieniędzy na firmowe świece.
Na zdjęciu dwie o zapachu gorącej czekolady. 


Z azjatyków to w zasadzie chcę wszystko. :P Najbardziej chciałabym wypróbować nowy produkt - proszek do mycia twarzy o zapachu matcha latte. :)

Pochwalcie się co znajduje się na Waszej "Chciejliście" ? Może gdy spotkam Mikołaja i mu coś podpowiem :)

poniedziałek, 6 listopada 2017

Grejfrutowy damakijaż od Hope Girl

Grejfrutowy damakijaż od Hope Girl


Hope Girl Jamong Cleansing Balm Grapefruit
Dzięki spotkaniu Hello Asia 2  miałam możliwość testowania wielu ciekawych kosmetyków, także niedostępnych w Polsce. Jednym z nich jest Balsam do demakijażu o zapachu grejfrutowym z Hope Girl. Z marki testowałam wcześniej miodowy krem i nie do końca przypadł mi do gustu.
Balsam to forma olejku do demakijażu w wersji stałej. Mają kremową konsystencję, która pod wpływem ciepła skóry rozpuszcza się do olejku, który usuwa nasz makijaż.
Olejki są zawsze częścią dwuetapowego demakijażu, przy ich stosowaniu należy pamiętać o: 

- używanie drugiego myjacza,
- dokładnym zmyciu olejku,
- nie każdy olejek może nam służyć.



"Sorbet do demakijażu rozpuszcza się i oczyszcza z makijażu, a świeży zapach grejfruta uprzyjemnia to doświadczenie. Ekstrakt z grejfruta rozświetla i dodaje energii suchej i zmęczonej skórze oraz pozostawia ją odświeżoną."

Różowe opakowanie z grejfrutem wygląda świeżo i uroczo. W środku znajduje się różowy balsam o zbitej konsystencji i świeżym, cytrusowym zapachu.
Balsam bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, olejek łatwo zmyć pianką.  Z pewnością spełnia swoją rolę w demakijażu, właściwości nawilżających raczej nie wykazuje. Lekki zapach grejfruta uprzyjemnia demakijaż. 

Minusem może być skład - na pierwszym miejscu znajduje sie parafina (często można znaleźć ją w tych produktach), oleje naturalne zaczynają się dopiero od siódmego miejsca. W podobnej cenie można znaleźć bardziej naturalne olejki. 
A Wy wolicie bardziej naturalne składy czy nie macie nic przeciwko parafinie?

PS. Balsam jest dostępny m.in. w Jolse :)

poniedziałek, 30 października 2017

Think Pink czyli październikowa edycja ShinyBox

Think Pink czyli październikowa edycja ShinyBox

ShinyBox "Think Pink" to edycja październikowa. Tematem przewodnim została różowa wstążka, ponieważ październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. 
U kobiet w mojej rodzinie występowała ta choroba, więc wiem jak ważne jest samobadanie i wczesne wykrycie zmian. Zachęcam wszystkie kobiety do zwracania na to większej uwagi. Ja sama powinnam przywiązywać większą uwagę do swojego zdrowia. 


Co znalazłam w swoim pudełku?

Balsam do ciała szwedzkiej marki Barnangen
Nie używam balsamów do ciała, więc powędrował dalej. Balsam był w zeszłym miesiącu w konkurencyjnym pudełku Beglossy, więc część osób już go zna. Podoba mi się kolorystyka opakowania.


Jantar - odżywka/wcierka z wyciągiem z bursztynu
Nowa wersja wcierki Jantar z wygodniejszym aplikatorem, ale gorszym składem. Moje włosy potrzebują wsparcia, bo lecą jak szalone - jesień i stres robią swoje. :( Brakuje mi jednak systematyczności w stosowaniu wcierek. 


Świeca Bispol z serii perfumeryjnej "Diamond chic"
Bardzo ładny, zapach inspirowany perfumami... wielka szkoda, że jest kompletnie niewyczuwalny w pomieszczeniu. :P

Efektima - maska żelowa z algami
Fajna glutkowa maseczka :) Wypróbuję ją dziś wieczorem. Ma ciekawy skład.


7th Heaven - węglowe płatki na nos 
Liczyłam na maseczkę :( Płatki już wypróbowane - miały szerokie pole do popisu na nosie K., ale szału nie było :P

Nowa szminka w płynie Avon 
Zaprzestałam współpracy z Avonem, jako konsultantka jakiś czas temu, ale zastanawiałam się nad zakupem nowych szminek. Ucieszyłam się, gdy w podpowiedziach znalazła się informacja o nich, Liczyłam na jakiś nudziakowy mat... oczywiście dostałam błyszczący róż XD. Nie czuję się zbyt dobrze w intensywnych kolorach, więc nie wiem czy ją zatrzymam :).

Fit batonik By Ann truskawka i burak
Batonik był słodki i smaczny, w cenie regularnej bym się na niego nie skusiła więc miło było go spróbować. 

Pudełko, dzięki promocyjnemu kuponowi kosztowało mnie 24 złote. Jestem z niego zadowolona - uważam, że poprzednie edycje Shiny były naprawdę marne (na szczęście ich nie miałam). Trafi do mnie też listopadowa edycja, zastanowię się nad grudniową.  Firma ostatnio bardzo się stara, aby klientki utrzymywały subskrypcję - dodają produkty dla stałych klientek.
A Wam jak podoba się pudełko?

PS. Przypominam o rozdaniu :)



Nowości od marki Donegal

Nowości od marki Donegal

Niedawno, dzięki akcji na facebooku mogłam wziąć udział w teście nowości od marki Donegal. Jest to polska firma, specjalizująca się w akcesoriach kosmetycznych. Mają bardzo szeroki asortyment w przystępnych cenach. Do testów dostałam cztery produkty:

Kiedy parę lat temu Beuty Blender i gąbeczki tego typu szturmem podbiły rynek nie byłam przekonana. Zresztą makijaż nigdy nie był moją zbyt mocną stroną. Ostatnio dostałam gąbkę Love Blender w pudełku Urok i przepadłam. Gąbeczka zauroczyła mnie totalnie. :) Była mięciutka, makijaż nakładał się równo i bez smug.
Kiedy dostałam do testów gąbeczkę Donegal miałam już porównianie. Jest ona odrobinkę mniej miękka i ma bardziej porowatą strukturę, jednak sprawdza się prawie tak samo.  Na jej korzyść przemawia niższa cena. :)

Pędzle pochodzą z serii Jungle, która według mnie jest prześliczna.  Efekt ombre na trzonkach i różówy metal przy włosiu wpisują się w trendy ostatnich lat. Pędzle są lekkie i przyjemnie się z nimi pracuje. Włosie jest oczywiście sztuczne, ale przez to mniej wymagające w utrzymaniu.
Skośny pędzel jest niezbędnikiem w mojej kosmetyczce. Można używać go do brwi, ale też do eyelinera jak i do ust. 


Pędzel pochodzi z tej samej serii. Aplikacja podkładu pędzlem jest dla mnie dużo trudniejsza niż gąbeczką, łatwiej powstają "zacieki" i nierówności i trzeba się dużo bardziej postarać. Ja wybieram gąbeczkę :). Może gdy nabiorę wprawy pójdzie mi lepiej. :)

Myjka do twarzy wykonana jest z mieciutkiej mikrofibry. Myjka jest wszechstronna i możemy ją używać samodzielnie lub z preparatami do mycia twarzy.
Używałam ją samodzielnie, zwilżoną wodą do usuwania makijażu i dała radę :). Taki sposób nie przekonuje mnie na co dzień, ale wydaje się dobry na wyjazdy.  

Może też mieć wiele innych zastosowań, ogranicza nas tylko wyobraźnia. :) 

Cieszę się, że polska firma ma taki ciekawy i szeroki asortyment. Ceny są przystępne, więc w przyszłości na pewno skuszę się na coś nowego. :)

czwartek, 26 października 2017

Pink-boxing 3 czyli co dostałam w paczce od Mint on mars

Pink-boxing 3 czyli co dostałam w paczce od Mint on mars

Moją parą Pink-boxingową została Karolina z bloga "Mint on mars" , która niedawno wróciła z Korei. 
Chciałam żeby miała miłą niespodziankę po przylocie, więc wysłałam swoją paczkę dość szybko. Możecie ją zobaczyć TU.
Ale Karolina była jeszcze szybsza. :) Zobaczcie co dostałam:





W paczuszce znalazły się:

  • Paleta różyi rozświetlaczy LiveLove - w opakowaniu znajdują się 4 róże, bronzer i rozświetlacz.
  • Róż MUR w odcieniu treat - jest to nieduży róż w brzoskwiniowym kolorze.
  • Balsam do ust Smacker o smaku fanty.
  • Dwie maseczki w płacie, żelową już oczywiście przetestowałam.
  • White Cat - balsam pod oczy, taka ciekawostka.
  • Utrwalacz do makijażu Hera - nigdy nie miałam fixera do makijażu.
  • A'pieu złoty cień do powiek z limitowanej edycji z Rilakkumą.
  • Mydlana róża do kąpieli - przeurocza, prawda?
  • Tęczowa szczotka do włosów dodająca objętości.
  • Kilka próbeczek.
  • I na koniec coś specjalnego :) Przecudna, pamiątkowa zakładka do książek w stylu tradycyjnego koreańskiego stroju Han-boka:

Wszystkie produkty są dla mnie totalną nowością i bardzo chętnie je przetestuję. Dziękuję Ci Karolinko :*

PS. Zapraszam wszystkich na rozdanie :)

wtorek, 24 października 2017

Urodzinowe rozdanie na blogu (do 27.11)

Urodzinowe rozdanie na blogu (do 27.11)

 Chciałabym ogłosić dziś rozdanie z okazji drugich urodzin bloga. Nagrodą jest niedostępna w Polsce paleta cieni Too Faced.  Wziąć udział będzie można na blogu, na instagramie i na facebooku, tym samym zwiekszając swoje szanse, ale nagroda jest tylko jedna.  Zgłoszenia przyjmuję do 27 listopada, aby wziąć udział należy być obserwatorem i udostępnić informację o rozdaniu.

Sama mam tą paletkę i jestem nią po prostu oczarowana. <3

Wzór zgłoszenia na blogu:
1. Obserwuję jako:
2. Jestem obserwatorem sprzed rozdania: TAK/NIE
3. Udostępniłam informację o rozdaniu / baner

Regulamin:

1. Rozdanie trwa od 24.10 do 27.11.2017 do godziny 23:59.
2. Organizatorem jest autorka bloga .
3. Rozdanie przeznaczone jest dla osób pełnoletnich, które spełnią warunki.
4. Do 7 dni od zakończenia rozdanie zostanie wyłonione 1 osoba, które spełniła warunki rozdania. Na dane do wysłania kosmetyków czekam 3 dni, później wybiorę nowych zwycięzców.
5.Nagrodę wysyłam na terenie Polski.
6. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29. lipa 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U.  z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm).
7.Biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin.

poniedziałek, 23 października 2017

O'right - naturalna pielęgnacja włosów

O'right - naturalna pielęgnacja włosów

Na spotkaniu "Hello Asia 2", dzięki Michałowi z bloga "Twoje źródło urody" dostaliśmy do przetestowania zestaw produktów marki O'right.
Jest to tajwańska marka profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich, która przede wszystim stawia na naturę i ekologię. 
Nie wiem jak Wam, ale mi kosmetyki fryzjerskie kojarzą się bardziej z chemią niż naturą  - dają błyskawiczny efekt pięknych włosów, który niestety szybko mija. Tu mamy zdecydowane przeciwieństwo tego.
Założyciel marki Steven Ko postanowił stworzyć kosmetyki zdrowe, bazujące na naturalnych składnikach. W firmie zastosowano wiele proekologicznych rozwiązań. Najciekawszą koncepcją jest "Drzewo w butelce" - po zużyciu szamponu, możemy posadzić naszą pustą butelkę, która jest biodegradowalna i zawiera w sobie nasionko. <3 
Więcej możecie poczytac TU.




Goji Berry Volumizing Shampoo 
Szampon do włosów cienkich i delikatnych

"Szampon nadający objętości przeznaczony do pielęgnacji włosów cienkich i delikatnych. Kompozycja certyfikowanych organicznych środków myjących łagodnie oczyszcza włosy i reguluje wydzielanie sebum. Bogate w przeciwutleniacze jagody goji wzmacniają cebulki i strukturę włosów. Niezwykle elastyczny kompleks nadaje objętość włosom oraz powoduje, że "odbijają" się od skóry głowy."
 Szampon jest bardzo przyjemny, pachnie owocami. Dobrze oczyszcza skórę głowy pomimo braków silnych detergentów, radzi sobie ze zmywaniem olejów. Szampon jest bardzo wydajny. Można go też stosować u dzieci powyżej 3 roku życia.

Składniki: *Aqua, *Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, **Cocamidopropyl Betaine, **Caprylyl/Capryl Wheat Bran/Straw Glycosides, **Sodium Lauroamphoacetace, **Coco-Glucoside, **Glyceryl Oleate, C10-40 Isoalkylamidopropylethyldimonium Ethylsulfate, Dipropylene Glycol, Fragrance, Panax Ginseng Root Extract, Arginine, Acetyl Tyrosine, Arcticium Majus Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Polyqaternium-11, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine HCl, Citrulline, Glucosamine HCl, Biotin, ***Lycium Barbarum Fruit Extract, *Polyquaternium-67, Polyquaternium-7, Climbazole, Methylisothiazolinone, Iodopropynyl Butylcarbamate

* Natural Integrients, **Natural Integrients Verified by EU Organic Verification Bodies ***Certified Organic Ingredients

Golden Rose Color Care Conditioner
Odżywka do włosów farbowanych i zniszczonych 
"Odżywka chroniąca kolor do włosów farbowanych i zniszczonych. Opracowana na bazie wyselekcjonowanego olejku z róży złotej i najwyższej jakości składników roślinnych wygładzających włosy, odżywia je, chroni kolor, sprawia, że włosy farbowane pozostają jedwabiste i gładkie."
Odżywka ma dość lejącą formułę, pachnie różą. Po użyciu włosy są mięciutkie i gładkie. Skład mógłaby jednak mieć lepszy. 

Składniki: Aqua, Cetyl acohol, Laureth-25, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Soritan oleate, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, *Behenyl Alcohol, Tricetylmonium Chloride, Melanin, Polyquaternium-10, Lactobacillus/WasabiaJaponicaRootFermentExtract, Superoxide Dismutasel, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Cetearyl acohol, Fragrance, Guar hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Golden Rose Essential Oil, Methylisothiazolinone, Iodopropynyl Butylcarbamate
* Certified Organic Ingredients


Recoffee Hair Oil
Regenerujący olejek do włosów zniszczonych
"Olejek kawowy to doskonałe źródło antyoksydantów, pozyskiwany w 100% z przetworzonych ziaren kawy. Olejek naprawia uszkodzone końcówki oraz łuski włosów. Warstwa ochronna, jaką tworzy olejek, nadaje włosom wspaniałego połysku."
Mamy tu do czynienia z produktem do zabezpieczania końcówek włosów. Olejek, czyli silikonowe serum nakładamy na końcówki by chronić włosy przed zniszczeniem i rozdwajaniem. Nałożony na całą długość włosa może je obciążyć. 

Składniki:  Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Trimethylsiloxyphenyl Dimethicone, * Coffea Arabica (Coffee) Seed Oil
* Natural Ingredients


Cieszę się, że miałam możliwość poznania marki. Nie jest o niej zbyt głośno, a myślę że jest warta uwagi. Szczególnie proekologiczne podejście powinno być wzorem i inspiracją dla innych firm. 
Najbardziej z całej trójki przypadł mi do gustu szampon. Myślę, że skuszę się na pełnowymiarowy produkt, gdy skończę swoje zapasy. Szczególnie kuszą mnie oczywiście wersje z drzewem. :)
Odżywka nie jest zła, ale wolałabym żeby miała więcej roślinnych składników. 
A Wy już słyszałyście o O'right? 

wtorek, 17 października 2017

Druga porcja natury - komsetyki od Cosnature

Druga porcja natury - komsetyki od Cosnature



Dzięki Michałowi z "Twoje źródło urody" miałam możliwość testowania kosmetyków marki Cosnature. O części pierwszej możecie poczytać TU
Dla tych co nie wiedzą - jest to niemiecka marka kosmetyków naturalnych, odpowiednie dla wegan i wegetarian, posiada kilka certyfikatów. 
Tym razem do testów wybrałam odżywkę do włosów i krem do twarzy. 


Naturalny krem detox na dzień z zieloną herbatą

"Naturalny krem z bogatym kompleksem składników roślinnych, który działa wieloetapowo na skórę. Główny składnik to BioDToxTM składający się z ekstraktów z cytryny, brokułów i aloesu, który wykazuje działanie antyoksydacyjne i ochronne – chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, w tym wolnymi rodnikami. Ekstrakt z organicznej zielonej herbaty daje spektakularny efekt odświeżenia i regeneracji, dzięki czemu krem szczególnie polecany jest do skóry zmęczonej i przesuszonej. Zawiera cenne oleje, jak olej moringa, który ma właściwości zmiękczające i nawilżające; olej marula, który silnie ujędrnia i regeneruje; olej z pestek moreli, który ogranicza powstawanie zmarszczek, chroni przed utratą jędrności i matowieniem skóry, oraz olej jojoba, który dostarcza cennych składników odżywczych.Krem zapewnia skórze ochronę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi, spowalniając proces starzenia się skóry i wspomagając odzyskanie elastyczności i witalności. Ma delikatną konsystencję i bardzo dobrze się wchłania, szybko przywracając blask szarej i zmęczonej cerze"

Krem zapakowany jest w prostą tubkę, utrzymaną w biało-zielonej kolorystyce. Dzięki zapięciu "na klik" opakowanie jest szczelne i można je bez obaw nosić w torebce.
Muszę Wam się przyznać, że trochę bałam się tego kremu ze względu na oleje w składzie. Przekonał mnie kompleks aloes - ctryna - brokuł. Jak się okazało moje obawy były bezzasadne :) Krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania a przy tym przyjemnie pachnie cytrynką i melisą .
Teoretycznie krem jest przeznaczony na dzień, ale nie posiada filtra spf - możemy używać go kiedy chcemy. Jego brat bliźniak na noc ma cięższy, bardziej olejowy skład. 
Twarz po użyciu kremu jest nawilżona, gładka i promienna. :)

Składniki:Aqua, glycerin, helian-thus annuus seed oil, cetearyl alcohol, caprylic/capric triglyceride, coco-capry- late/caprate, glyceryl stearate citrate, prunus armeniaca kernel oil, simmondsia chinensis seed oil, glyceryl stearate, pro-panediol, sclerocarya birrea seed oil, moringa oleifera seed oil, aloe barba-densis leaf extract, camellia sinensis leaf extract, bioflavonoids, brassica olera-cea italica extract, tocopherol, xanthan gum, phytic acid, citric acid, parfum, linalool, geraniol, limonene, alcohol, sodium benzoate.


Naturalna odżywka nawilżająca z dziką różą

"Naturalna odżywka do włosów z olejem z owoców dzikiej róży zapewnia włosom skuteczne działanie nawilżające, intensywnie je odżywia i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Zawiera starannie wyselekcjonowane składniki, które tworzą efektywną formułę o właściwościach pielęgnacyjnych, nawilżających, odżywczych i ochronnych. W jej skład wchodzą proteiny pszenicy, olej z owoców dzikiej róży, olej ze słodkich migdałów i olej z pestek winogron. Wykazują one działanie wzmacniające, poprawiają elastyczność włosów, zapobiegają ich łamaniu i ułatwiają rozczesywanie. Zapewniają skuteczną ochronę przed działaniem czynników zewnętrznych i nadają włosom wyjątkowy połysk. Odżywka dba też o skórę głowy, nawilża skórę, łagodzi podrażnienia. Nie obciąża włosów i ułatwia ich rozczesywanie. "
Odżywka sprawdza się u mnie bardzo dobrze - włosy są po niej nawilżone i wygładzone, nie puszą się. Bardzo ładnie pachnie dziką różą. 

Składniki:AQUA, CETEARYL  ALCOHOL, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, PERSEA GRATISSIMA OIL, LECITHIN, SODIUM CETEARYL SULFATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL,  OLUS OIL, XANTHAN GUM, HYDROLYZED SWEET ALMOND PROTEIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN,  HYDROGENATED OLIVE OIL, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, PARFUM, LINALOOL , BENZYL SALICYLATE, LIMONENE, SODIUM BENZOATE


Kolejny raz kosmetyki Cosnature sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Teraz już wiem na pewno, że mogę je Wam polecić. Sama na pewno sięgnę po nie podczas zakupów w Hebe - planuję wypróbować szampony i żele pod prysznic tej marki, także inne odżywki. 
A Wy znacie Cosnature?

piątek, 13 października 2017

Malinowy król? Tusz Guerlain

Malinowy król? Tusz Guerlain


Tusz marki Guerlain "mała czarna" trafił do mnie z pudełkiem "Golden Box #2". Nie kryje się z tym, że za cenę 145 złotych bym go nie kupiła. :P 
"La Petite Robe Noire marki Guerlain tworzy swoją pierwszą maskarę, która oferuje 4 style w jednym. Tak jak mała czara idealnie podkreśla sylwetkę, tak nowa maskara doskonale dopasowuje się do kształtu każdej poszczególnej rzęsy! Jej wszechstronna formuła sprawia, że produkt maluje każdą rzęsę z osobna i podkreśla ją pod każdym względem: pogrubia, wydłuża, podkręca i definiuje. Efekt można dostosować do indywidualnych oczekiwań: od najbardziej naturalnego po superwyrazisty. W jaki sposób? Dzięki wyjątkowej szczoteczce 2-w-1:1. Korpus szczoteczki, ustawiany poziomo, służy do pogrubiania, podkręcania i wydłużania rzęs.2. Okrągła główka, ustawiana pionowo, intensyfikuje efekt makijażu i dociera do poszczególnych rzęs – nawet tych, które znajdują się w najdalszych kącikach oczu. Supermakijaż – aż po same końce rzęs! "

Opakowanie jest proste, jedyną ozdobą jest plastikowe serduszko. 

Moje rzęsy naturalnie są długie, ale cienkie i jasne. Już jedna warstwa wystarczy, żeby je podkreślić. :P Tusz nie skleja ich, wydłuża i lekko podkręca a przy tym ładnie pachnie.  Efekt możecie zauważyć na zdjęciach :) Podoba mi się efekt, ale nie wiem czy sięgnę po niego w cenie regularnej... może w promocji? :)

Co o nim myślicie? :)



PS. Te śliczne szminki są już dostępne na Jolse <3


środa, 11 października 2017

Czy tak malowała się Kleopatra? Paleta The Numbian

Czy tak malowała się Kleopatra? Paleta The Numbian

The Nubian - By Juvia's
Chciałam się dzisiaj pochwalić Wam paletką cieni, którą dostałam w paczce pink-boxingowej od Sisi

"Kolekcja 12 podstawowych odcieni pozwala stworzyć zróźnicowane makijaże, od dziennych po wieczorowe. Odpowiednia dla wszystkich odcieni skóry, zawiera 4 matowe i 8 błyszczących odcieni."

Składniki:Talc, Mineral Oil, Magnesium Stearate, Iron Oxides, Methylparaben, Propylparaben, Mica, Kaolin, Ethylhexyl Palmitate, Chromium Oxide Greens, Manganese Violet, FD&C Yellow 5 Al Lake, FD&C Blue 1 Al Lake.



Co może powiedzieć makijażowy laik jak ja? Kolory są przepiękne. <3 Cienie są meganapigmentowane, błyszczące są lekko kremowe. Przyjemnie się z nimi pracuje, nie osypują się mocno. 
Dziękuję Ci jeszcze raz Sisi :*

end

end

Etykiety

Copyright © 2016 I love dots , Blogger