Szukaj na tym blogu

sobota, 16 grudnia 2017

Brzoskwiniowe marzenie od marki Too Faced - Just peachy mattes

Brzoskwiniowe marzenie od marki Too Faced - Just peachy mattes

   Chciałam Wam dziś pokazać paletę "Just Peachy Mattes" od Too Faced. Paleta zachywciła mnie od pierwszego wejrzenia i stwierdziłam, że muszę ją mieć. Dorwałam ją dzięki uprzejmości znajomej ze Stanów, ponieważ seria nie była dostępna w Europie.

   Paleta już z zewnątrz zachwyca. Różowe ombre i złote dodatki, prosty napis - ta stylistyka przemawia do mnie bardziej niż klasyczne palety T.F. Dopracowana jest w każdym calu - spójrzcie na te urocze zapięcie w kształcie brzoskwinek.



  Po otwarciu uderza nas słodki zapach brzoskwiniowo - waniliowy.  W opakowaniu znajduje się duże, praktyczne lusterko.  Mamy tu 12 matowych cieni, każdy o masie 1,25 grama (łącznie 15 gram). 



   Kolory utrzymane są w brzoskwiniowej tematyce - od złamanej bieli, przez typowe brzoskwinki do brązów i fioletów.
Peach meringue, Peach butter - są najjaśniejsze, pierwszy to złamana biel, drugi łapie lekko brzoskwiniowe tony
Peaches and cream, Just peachy, Peach punch - trzy odcienie brzoskwini od najbardziej rozbielonej do intensywnej
Peach Tea, Freshed-picked i Peach cobbler to jasne brązy wpadające w ciepłe odcienie.
Peach sangria to ciekawy odcień fioletoworóżowy, po który ostatnio lubię sięgać.
Trzy ostatnie cienie to ciemne brązy - Peach tart w ciepłym odcieniu, Chocolate dipped w chłodnym a Just Ripe lekko wpada w fioletowe tony.
Pigmentacja jest niezła, można dzięki nim zmalować coś ciekawego, zwłaszcza gdy ma się większą wprawę niż ja. :) Pozwólcie, że oszczędzę Wam oglądanie "makijaży" wykonanych przeze mnie.

Paletka jest śliczna i cieszy moją zachłanną duszę. :) Chętnie wypróbowałabym też coś z innych produktów z serii, szczególnie podkład. :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kolorowa paczka Mikołajkowa od Terii

Kolorowa paczka Mikołajkowa od Terii

Dzisiaj pokażę Wam co dostałam w paczuszce Mikołajkowej od Terii z bloga "Kolorowy świat Terii".  Wymiana była organizowana na jej blogu pod patronatem Patrycji "Interendo" stąd nazwa "Kolorowe Mikołajki z Hello Kitty". Wzięłam w nich udział kolejny raz, ale po raz pierwszy moją parą została organizatorka.
W pudełku znalazłam wiele cudeniek, same zobaczcie:


W pierwszej części moja ulubiona część - pielęgnacja <3. W paczuszce znalazłam zarówno kosmetyki naturalne jak żel pod oczy Natura Estonica i maseczka-peeling do twarzy od Vianka, moje ukochane kosmetyki koreańskie - maseczki i produkt do demakijażu - mleczko marki Delia. Nic z tego jeszcze nie miałam. :)


Kolejną część stanowi makijaż i pazkocie - moja para jest mistrzynią manicure'u. Dlatego nie mogło zabraknąć tu gadżetów z tej kategorii - ozdób do paznokci i lakieru hybrydowego Indigo w ciemnoszarym kolorze. Z makijażu dostałam tusz do rzęs, złoty cień do powiek w kremie i sztyft od Bell. Z gadżetów trafił do mnie kubeczek z prezencikami i wosk do kominków o zapachu cynamonu.


W ostatniej części pielęgnacja ciała i kąpiel.
Dostałam kule do kąpieli o zapachu pomarańczy i wanilii, żele pod prysznic - limitkę z Isany i Organic shop o zapachu marakuji, peeling kawowy oraz maskę do włosów.

W pudełku znalazły się produkty idealnie trafione w mój gust, których do tej pory nie miałam. Dziękuję Ci kochana Terii :*

Jeśli jesteście ciekawe, czy paczuszka ode mnie również się spodobała koniecznie zajrzyjcie TU

wtorek, 28 listopada 2017

Zatrzymać lato na dłużej? Truskawkowa obietnica LPM

Zatrzymać lato na dłużej? Truskawkowa obietnica LPM


Gdyby ktoś mnie zapytał co kojarzy mi się z latem z pewnością powiedziałabym, że truskawki. Gdy czerwcowe słońce zaczyna przygrzewać i pierwsze owoce pojawiają się na krzaczkach... tak smakuje lato. 
A może wykorzystujecie je też do pielęgnacji? Co powiecie na maseczkę z truskawek? (wymieszane truskawki z miodem) Albo zakwaszającą płukankę do włosów? :) 


La Petite Marseillais postawiło sobie za cel zatrzymać lato w butelce. Tak powstał truskawkowy żel pod prysznic.

W paczce ambasadorskiej od LPM dostałam oprócz dużej butelki żelu pod prysznic uroczą truskaweczkę-zaparzacz do herbaty i próbki dla znajomych. 


Zapach truskawkowy jest chyba najtrudniejszy do uzyskania w kosmetyce (i słodyczach :P). Ciężko znaleźć kosmetyki pachnące świeżymi truskawkami, prosto z pola.  Najczęściej jest to zapach chemiczny, słodki z posmakiem plastiku.  

Żel LPM nie jest dla mnie porównywalny ze świeżymi truskawkami. Dla mnie jest to odpowiednik truskawkowej mamby, ewentualnie kompotu z truskawek. Jednak jest to zapach całkiem przyjemny, słodki i może kojarzyć się z latem. 
A co oprócz zapachu: Żel w stosowaniu sprawdza się dobrze, ma żelową dość rzadką konsystencję. Nie pieni się zbyt mocno. 


Co oprócz zpachu truskawek pozwala przywołać lato? Moje propozycje to: świeże, cytrusowe perfumy i kokosowa świeczka. 

#truskawkowylpm #ambasadorkalpm #lpmprzedluzlato

WYNIKI Rozdania Too Faced

WYNIKI Rozdania Too Faced
Wśród dużej ilości osób, które wysłały poprawne zgłoszenie poprzez Facebook / Bloga /Instagram  wylosowaliśmy zwycięzcę. 
Filmik z losowaniem możecie zobaczyć na instastory - w roli sierotki mój bezstronny prawie-narzeczony. :) 

Paleta trafia do....
Justyny Wiśniewskiej,
która zgłosiła się przez bloga. 

Gratuluję!

Na wiadomość czekam 3 dni (do 1 grudnia, 19.00), po tym terminie sierotka powtarza losowania :)
Przypominam, że osoby "odlubiające" trafiają na czarną listę, pozdrawiam!

niedziela, 26 listopada 2017

Czy Nada się do czegoś nada?

Czy Nada się do czegoś nada?

Nada to kolejna marka, którą mogłam poznać dzięki spotkaniu Hello Asia 2.  Kosmetyki możemy testować dzięki uprzejmości Jolse i tam właśnie są dostępne.  W marce możemy wyróżnić trzy serie kolorystyczne, w zależności od typu cery - niebieską do suchej, różową do tłustej i mieszanej oraz zieloną, zwalczającą pory. Na opakowaniach możemy znaleźć namalowaną uroczą dziewczynkę, "twarz" marki.

Do testów każde z nas dostało coś innego - do mnie trafiła "The Water Bomb".  Cóż to takiego? Na opakowaniu ciężko znaleźć było informację po angielsku. Konsystencja produktu przypominała mi natomiast balsam myjący. Z pomocą przyszła strona dystrybutora - tajemnicza wodna bomba okazała się... kremem. :) 

W opisie produktu możemy znaleźć porównanie kremu do nawilżającego sorbetu. Coś w tym jest - ze stałej konsystencji bardzo szybko rozpuszcza się do lekkiej "wody" pod wpływem ciepła. 

"Wodna bomba"  okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem, głównie za sprawą formy. Czy przyniosła mojej cerze eksplozję nawilżenia? Nie bardzo. Nawilżenie było lekkie, ale należy zwrócić uwagę, że jest ona przeznaczona do cery tłustej i mieszanej, także z trądzikiem. Nie przyśpieszała przetłuszczania i buzia po użyciu pozostawała matowa.  Jako ostatni etap "zamykała" pielęgnację i zatrzymywała efekt nawilżenia w skórze. 

Udało mi się wytropić jej skład, dzięki aplikacji translatora na telefon :). I muszę przyznać, że początek nie jest zbyt ciekawy. :P  Ale moja cera zareagowała na niego zaskakująco dobrze - pomimo silikonu, moja cera nie zareagowała wysypem. 

Gdybym miała użyć jedno słowo opisujące ten kosmetyk z pewnością byłoby to "zaskakujący". Jednak trąca mi on lekko przerostem formy nad treścią i moja pielęgnacja bez niego dużo by nie straciła. :P 
Bardzo się cieszę, że mogłam wypróbować taką ciekawostkę :). 


piątek, 17 listopada 2017

Podsumowanie jesiennej akcji Pink Boxingowej

Podsumowanie jesiennej akcji Pink Boxingowej

Czas na podsumowanie jesiennej edycji Pink Boxingu :) Była to już trzecia edycja, w której wzieło udział pięć par blogerek. W świat popłyneło więc dziesięć paczek, a każda była inna...


W pierwszej parze wymieniały się "Ciekawska Magdalena" i Ewelina z bloga "Acne skin".  Madzia jest już weteranką wymianek i jeśli chcecie sprawdzić czy spodobała jej się paczuszka zobaczycie TU.
Do Eweliny również trafiło wiele kosmetycznych ciekawostek KLIK.



Ania "Perfect Foundation" razem z paczką witała nowego członka rodziny. Jeszcze raz gratuluję i życzę pociechy z synka :* Paczuszkę, którą dostała możecie zobaczyć TU. Parą młodej mamy była Mariola z bloga "Praktycznie kosmetycznie". Klimatyczną, jesienną sesję jej pudełeczka zobaczcie koniecznie TU.




Kolejna para Sisi z bloga "Strzeż się pociągu" odnosi sukcesy na diecie. Dodatkowych kilogramów, ale na szczęście kosmetyków przyniosło jej pudełko (KLIK) od Madzi z bloga "Kwiatostan kosmetyczny", która również dostała paczkę pełną wspaniałości (KLIK).




Moją parą została Karolina "Mint on Mars", która niedawno wróciła do Polski. TU Mogłyście zobaczyć co od niej dostałam <3. A czy przypadł jej do gustu podarunek ode mnie możecie sprawdzić TU.


Jak widzicie wszystkie paczuszki były świetne :) Warto brać udział w takich akcjach - dostajemy pudełeczko stworzone specjalnie dla Nas. A tworzenie paczuszek jest jeszcze lepsze. :) 
Właśnie szykuję paczki-niespodzianki na Mikołajki i mam nadzieję, że obdarowanym się spodobają :) 

środa, 15 listopada 2017

Moja Wishlista

Moja Wishlista
Co aktualnie mi się marzy? Na mojej liście nie znajduje się zbyt wiele kosmetyków, bo muszę się pozbyć aktualnych zapasów :) 
Na mojej liście znajduje się:
Planner do organizacji czasu - niedługa zaczynam nową pracę i myślę, że się przyda :) 
Nie wiem który lepszy? Co myślicie?



Wpadła mi w oko kolejna paletka, tym razem z nowej serii Zoevy. Pewnie bym jej nie używała, ale jest  ładna. Nowa paleta z Too Faced... kupienie jej tylko ze względu na opakowanie w zwierzątka byłoby przesadą?

Na mojej liście od jakiegoś czasu są świece zapachowe, podobają mi się te wielkie słoje ale trochę żałuję pieniędzy na firmowe świece.
Na zdjęciu dwie o zapachu gorącej czekolady. 


Z azjatyków to w zasadzie chcę wszystko. :P Najbardziej chciałabym wypróbować nowy produkt - proszek do mycia twarzy o zapachu matcha latte. :)

Pochwalcie się co znajduje się na Waszej "Chciejliście" ? Może gdy spotkam Mikołaja i mu coś podpowiem :)

poniedziałek, 6 listopada 2017

Grejfrutowy damakijaż od Hope Girl

Grejfrutowy damakijaż od Hope Girl


Hope Girl Jamong Cleansing Balm Grapefruit
Dzięki spotkaniu Hello Asia 2  miałam możliwość testowania wielu ciekawych kosmetyków, także niedostępnych w Polsce. Jednym z nich jest Balsam do demakijażu o zapachu grejfrutowym z Hope Girl. Z marki testowałam wcześniej miodowy krem i nie do końca przypadł mi do gustu.
Balsam to forma olejku do demakijażu w wersji stałej. Mają kremową konsystencję, która pod wpływem ciepła skóry rozpuszcza się do olejku, który usuwa nasz makijaż.
Olejki są zawsze częścią dwuetapowego demakijażu, przy ich stosowaniu należy pamiętać o: 

- używanie drugiego myjacza,
- dokładnym zmyciu olejku,
- nie każdy olejek może nam służyć.



"Sorbet do demakijażu rozpuszcza się i oczyszcza z makijażu, a świeży zapach grejfruta uprzyjemnia to doświadczenie. Ekstrakt z grejfruta rozświetla i dodaje energii suchej i zmęczonej skórze oraz pozostawia ją odświeżoną."

Różowe opakowanie z grejfrutem wygląda świeżo i uroczo. W środku znajduje się różowy balsam o zbitej konsystencji i świeżym, cytrusowym zapachu.
Balsam bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, olejek łatwo zmyć pianką.  Z pewnością spełnia swoją rolę w demakijażu, właściwości nawilżających raczej nie wykazuje. Lekki zapach grejfruta uprzyjemnia demakijaż. 

Minusem może być skład - na pierwszym miejscu znajduje sie parafina (często można znaleźć ją w tych produktach), oleje naturalne zaczynają się dopiero od siódmego miejsca. W podobnej cenie można znaleźć bardziej naturalne olejki. 
A Wy wolicie bardziej naturalne składy czy nie macie nic przeciwko parafinie?

PS. Balsam jest dostępny m.in. w Jolse :)

poniedziałek, 30 października 2017

Think Pink czyli październikowa edycja ShinyBox

Think Pink czyli październikowa edycja ShinyBox

ShinyBox "Think Pink" to edycja październikowa. Tematem przewodnim została różowa wstążka, ponieważ październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. 
U kobiet w mojej rodzinie występowała ta choroba, więc wiem jak ważne jest samobadanie i wczesne wykrycie zmian. Zachęcam wszystkie kobiety do zwracania na to większej uwagi. Ja sama powinnam przywiązywać większą uwagę do swojego zdrowia. 


Co znalazłam w swoim pudełku?

Balsam do ciała szwedzkiej marki Barnangen
Nie używam balsamów do ciała, więc powędrował dalej. Balsam był w zeszłym miesiącu w konkurencyjnym pudełku Beglossy, więc część osób już go zna. Podoba mi się kolorystyka opakowania.


Jantar - odżywka/wcierka z wyciągiem z bursztynu
Nowa wersja wcierki Jantar z wygodniejszym aplikatorem, ale gorszym składem. Moje włosy potrzebują wsparcia, bo lecą jak szalone - jesień i stres robią swoje. :( Brakuje mi jednak systematyczności w stosowaniu wcierek. 


Świeca Bispol z serii perfumeryjnej "Diamond chic"
Bardzo ładny, zapach inspirowany perfumami... wielka szkoda, że jest kompletnie niewyczuwalny w pomieszczeniu. :P

Efektima - maska żelowa z algami
Fajna glutkowa maseczka :) Wypróbuję ją dziś wieczorem. Ma ciekawy skład.


7th Heaven - węglowe płatki na nos 
Liczyłam na maseczkę :( Płatki już wypróbowane - miały szerokie pole do popisu na nosie K., ale szału nie było :P

Nowa szminka w płynie Avon 
Zaprzestałam współpracy z Avonem, jako konsultantka jakiś czas temu, ale zastanawiałam się nad zakupem nowych szminek. Ucieszyłam się, gdy w podpowiedziach znalazła się informacja o nich, Liczyłam na jakiś nudziakowy mat... oczywiście dostałam błyszczący róż XD. Nie czuję się zbyt dobrze w intensywnych kolorach, więc nie wiem czy ją zatrzymam :).

Fit batonik By Ann truskawka i burak
Batonik był słodki i smaczny, w cenie regularnej bym się na niego nie skusiła więc miło było go spróbować. 

Pudełko, dzięki promocyjnemu kuponowi kosztowało mnie 24 złote. Jestem z niego zadowolona - uważam, że poprzednie edycje Shiny były naprawdę marne (na szczęście ich nie miałam). Trafi do mnie też listopadowa edycja, zastanowię się nad grudniową.  Firma ostatnio bardzo się stara, aby klientki utrzymywały subskrypcję - dodają produkty dla stałych klientek.
A Wam jak podoba się pudełko?

PS. Przypominam o rozdaniu :)



Nowości od marki Donegal

Nowości od marki Donegal

Niedawno, dzięki akcji na facebooku mogłam wziąć udział w teście nowości od marki Donegal. Jest to polska firma, specjalizująca się w akcesoriach kosmetycznych. Mają bardzo szeroki asortyment w przystępnych cenach. Do testów dostałam cztery produkty:

Kiedy parę lat temu Beuty Blender i gąbeczki tego typu szturmem podbiły rynek nie byłam przekonana. Zresztą makijaż nigdy nie był moją zbyt mocną stroną. Ostatnio dostałam gąbkę Love Blender w pudełku Urok i przepadłam. Gąbeczka zauroczyła mnie totalnie. :) Była mięciutka, makijaż nakładał się równo i bez smug.
Kiedy dostałam do testów gąbeczkę Donegal miałam już porównianie. Jest ona odrobinkę mniej miękka i ma bardziej porowatą strukturę, jednak sprawdza się prawie tak samo.  Na jej korzyść przemawia niższa cena. :)

Pędzle pochodzą z serii Jungle, która według mnie jest prześliczna.  Efekt ombre na trzonkach i różówy metal przy włosiu wpisują się w trendy ostatnich lat. Pędzle są lekkie i przyjemnie się z nimi pracuje. Włosie jest oczywiście sztuczne, ale przez to mniej wymagające w utrzymaniu.
Skośny pędzel jest niezbędnikiem w mojej kosmetyczce. Można używać go do brwi, ale też do eyelinera jak i do ust. 


Pędzel pochodzi z tej samej serii. Aplikacja podkładu pędzlem jest dla mnie dużo trudniejsza niż gąbeczką, łatwiej powstają "zacieki" i nierówności i trzeba się dużo bardziej postarać. Ja wybieram gąbeczkę :). Może gdy nabiorę wprawy pójdzie mi lepiej. :)

Myjka do twarzy wykonana jest z mieciutkiej mikrofibry. Myjka jest wszechstronna i możemy ją używać samodzielnie lub z preparatami do mycia twarzy.
Używałam ją samodzielnie, zwilżoną wodą do usuwania makijażu i dała radę :). Taki sposób nie przekonuje mnie na co dzień, ale wydaje się dobry na wyjazdy.  

Może też mieć wiele innych zastosowań, ogranicza nas tylko wyobraźnia. :) 

Cieszę się, że polska firma ma taki ciekawy i szeroki asortyment. Ceny są przystępne, więc w przyszłości na pewno skuszę się na coś nowego. :)

czwartek, 26 października 2017

Pink-boxing 3 czyli co dostałam w paczce od Mint on mars

Pink-boxing 3 czyli co dostałam w paczce od Mint on mars

Moją parą Pink-boxingową została Karolina z bloga "Mint on mars" , która niedawno wróciła z Korei. 
Chciałam żeby miała miłą niespodziankę po przylocie, więc wysłałam swoją paczkę dość szybko. Możecie ją zobaczyć TU.
Ale Karolina była jeszcze szybsza. :) Zobaczcie co dostałam:





W paczuszce znalazły się:

  • Paleta różyi rozświetlaczy LiveLove - w opakowaniu znajdują się 4 róże, bronzer i rozświetlacz.
  • Róż MUR w odcieniu treat - jest to nieduży róż w brzoskwiniowym kolorze.
  • Balsam do ust Smacker o smaku fanty.
  • Dwie maseczki w płacie, żelową już oczywiście przetestowałam.
  • White Cat - balsam pod oczy, taka ciekawostka.
  • Utrwalacz do makijażu Hera - nigdy nie miałam fixera do makijażu.
  • A'pieu złoty cień do powiek z limitowanej edycji z Rilakkumą.
  • Mydlana róża do kąpieli - przeurocza, prawda?
  • Tęczowa szczotka do włosów dodająca objętości.
  • Kilka próbeczek.
  • I na koniec coś specjalnego :) Przecudna, pamiątkowa zakładka do książek w stylu tradycyjnego koreańskiego stroju Han-boka:

Wszystkie produkty są dla mnie totalną nowością i bardzo chętnie je przetestuję. Dziękuję Ci Karolinko :*

PS. Zapraszam wszystkich na rozdanie :)

end

end

Etykiety

Copyright © 2016 I love dots , Blogger