Szukaj na tym blogu

niedziela, 18 września 2016

Black Snail Cleanising Foam marki Holika Holika

Śluz ze ślimaka może dla niektórych wydawać się odstręczajacym składnikiem, ale to jeden z kluczowych składników koreańskiej pielęgnacji.  Jego rewelacyjne właściwości nawilżające i regeneracyjne sprawiły, że Koreanki go pokochały... może Ty też się w nim zakochasz? :)


Pianka Holika Holika trafiła do mnie w pierwszej edycji Asian Boxa, czyli już jakiś czas temu :) 
Z opakowania niewiele możemy się dowiedzieć, jeśli nie znamy koreańskiego :P Na szczęście mamy stronę dystrybutora czyli My Asia (klik), gdzie możemy przeczytać, że pianka nadaje się do każdego rodzaju cery, a dzięki zawartości śluzu z ślimaka ma właściwości kojące i regenerujące :)



Opakowanie pianki HH jest niezbyt duże (100ml) i prezentuje się elegancko (parafrazując"ono jest jakby luksusowe" :P)
Kosmetyki jak ten lubię nazywać kremami do mycia twarzy albo pianką w kremie :) Ich treściwa, zbita konsystencja sprawia, że naprawdę niewielka ilość wystarcza do umycia całej buzi :)
Zapach kojarzy mi się z kremami dla eleganckich starszych pań (czyli totalne przeciwieństwo mnie haha :P)
Krem bardzo dobrze oczyszcza twarz z makijażu i brudu dnia codziennego, dobrze sprawdza się jako drugi etap oczyszczania, zostawia twarz czystą bez uczucia przesuszenia.
Właściwości pielęgnacyjnych nie oceniam :P

Podsumowując: jeśli mam porównywać z kosmetykami z polskiego rynku jest świetna ALE przy porównaniu z innymi piankami koreańskimi/japońskimi określiłabym ją jako średniaczka. Do tej pory nie spotkałam się ze "złą" azjatycką pianką :P
Nie przekonała mnie jednak na tyle, żeby zostać u mnie po ekspansji kosmetyków z Hello Asia i powędrowała do mojej siostry (którą próbuję zarazić koreańską pielęgnacją ale jest bardzo oporna :P)


PS. Składam dla Was boxa na konkurs z okazji pierwszych urodzin bloga :)) Ten rok minął niespodziewanie szybko :P

6 komentarzy:

  1. WOW Madzia już rok! SZOK! Gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego produktu niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam koreańskie pianki, nietylko tą konkretną :)

      Usuń
  3. Okropnie żałuję, że nie miałam dotąd bezpośredniej styczności z żadnym azjatyckim cudeńkiem:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją i miałam lepsze, więc gdy wykończę, na pewno do niej nie wrócę. Można na promocjach dorwać tanio niektóre azjatyckie pianki, które maja większą pojemność i fajniejsze działanie.

    OdpowiedzUsuń

end

end

Etykiety

Copyright © 2016 I love dots , Blogger