Szukaj na tym blogu

niedziela, 27 listopada 2016

Mgiełka aloesowa Nature Republic


Mgiełka aloesowa trafiła do mnie dzięki Hello Asia (<3 relacja) jako prezent od Singashop :)

Singashop posiada w swoim logo uroczego lwa (Singa to po indonezyjsku lew :)) a w swojej ofercie między innymi takie marki jak Innisfree (marka której jestem bardzo  ciekawa bo słyszałam o niej dużo dobrego), Etude House, Secret Key, Tony Moly.
Osobiście nie robiłam zakupów na stronie internetowej, ale często tam wpadam obczajając promocje i planując zakupy  w lepszych czasach (na przykład jak już będę milionerką :P) 

Informacje o marce Nature Republic pozwolę sobie wkleić ze strony Singashopu :)


Opakowanie to zielona buteleczka z atomizerem zaopatrzona w dodatkową białą naklejkę z polskimi napisami:

"Mgiełka do ciała o właściwościach łagodzących z wysoką zawartością aloesu. Dzięki zawartym ekstraktom z nagietka lekarskiego i mięty niweluje podrażnienia chroniąc skórę przed uszkodzeniami. Jego lekka formuła szybko się wchłania pozostawiając miękką i aksamitnie gładką skórę."

Jestem fanką, żelu aloesowego - uwielbiam jego wszechstronność <3 ale przyznam się, że kombinowałam jak przerobić jego część na mgiełkę - głównie aby używać jej jako odżywki do włosów :) Nie musiałam tego robić bo trafiła do mnie mgiełka Nature Republic :) 

Jak może pamiętacie spotkanie Hello Asia odbywało się w Sopocie a mój planowany jednodniowy pobyt w Trójmieście przedłużył się prawie do tygodnia - udało mi się poopalać na plaży a mgiełkę aloesową zabrałam ze sobą :) Mgiełkę stosowałam wieczorem na moją (nieprzyzwyczajoną do słońca) skórę po opalaniu - nie miałam żadnych nieprzyjemnych konsekwencji, skóra nie zaczerwieniła się, nie piekła, została na swoim miejscu :P

Mgiełki używałam też jako toniku/mgiełki do twarzy - spryskiwałam nią twarz po umyciu a przed nawilżającymi etapami pielęgnacji, nawilżała buzię i przygotowywała do dalszego wchłaniania składników aktywnych. Zrezygnowałam ze względu na alkohol w składzie (niewielki co prawda procent ale zawsze) :(

Aktualnie używam do włosów, głównie przed olejowaniem, czasami jako odżywkę bez spłukiwania, na podrażniony skalp. Włosy są po niej nawilżone i miłe w dotyku :)

Skład (z Singashop):

Podsumowanie:
Aloes w sprayu ma równie wszechstronne zastosowanie jak aloes w żelu :) Uwielbiam to, że mogę go używać prawie do wszystkiego i wszędzie dobrze się sprawdza. Bardzo lubię też jego zapach.
Jedyne do  czego mogę się przyczepić to alkohol  w składzie, bez niego to naprawdę byłby to ideał :( 

A Wy? Też jesteście fankami aloesu? :*

8 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam aloes ale właśnie mi się skończył i muszę zamówić. Życzę Ci żebyś została milionerką:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam, że aloes jest też w wersji mgiełki. Super:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie właśnie ten alkohol w składach mgiełek odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na nią chrapkę! Uwielbiam aloes :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po co dawać alkohol to takich cudnych kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń

end

end

Etykiety

Copyright © 2016 I love dots , Blogger