Szukaj na tym blogu

wtorek, 11 lipca 2017

Bezmyślnik: O podróbkach i inspiracjach


Chciałabym zacząć nową serię na blogu pt."Bezmyślnik", której celem w założeniu ma być dzielenie się przemyśleniami a także zachęcanie Was - stałych czytelników oraz gości do wzięcia udziału w dyskusji :)
Dzisiejszy temat jest dla wielu z Was kontrowersyjny, mam nadzieję, że zachęci Was to do wzięcia dyskusji. 

Allegro
Przed rozpoczęciem pisania tego postu zrobiłam rozpoznanie w "internetach" :) Wiecie, że na allegro można kupić palety "Too Faced" za 80 złotych? Można znaleźć też palety marek, które w Polsce oficjalnie nie są dostępne - Huda Beauty, Anastasia, Tarte, w cenie niższej o 50-70% niż u zagranicznych dystrybutorów.  Okazja? W ofercie nie jest ani słowem wspomniane, że nie jest to oryginał. (Ani, że jest). Nic nie sugeruje, że mamy doczynienia z podróbką. 
No właśnie... gdy świadomie decydujemy się na zakup produktu, który jest nieoryginalny, jest to nasza sprawa. Możemy zignorować to, nie chcąc kupować czegoś... w zasadzie nie wiadomo czego. Ale czy wtedy nie narażamy innych, nieświadomych konsumentów na pułapkę? 
Pozwolę sobie zacytować pana Weasly z "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic": "Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz gdzie jest jego mózg". Czy powinniśmy ufać kosmetykom jeśli nie wiemy z czego i w jakich warunkach zostało wyprodukowane? Na opakowaniu znajduje się skład, który zapewne jest wierną (malarską) kopią oryginału :P ale nie mamy pewności, czy pokrywa się z rzeczywistością. W  XVII wieku kobiety nakładały na twarz puder z ołowiem, ale chyba nie chcesz iść w ich ślady? Jako konsument z XXI wieku masz prawo wiedzieć co nakładasz na twarz :P


Aliexpress
Przeglądając "chińskie allegro" byłam w szoku. Naprawdę ciężko znaleźć "oryginalną podróbkę", czyli produkt nie różniący się na oko od oryginału. Chińczycy owszem sprzedają bardzo podobne produkty, ale pod własną marką. 


Muszę tu wspomnieć o najsłynniejszej pielęgnacyjnej chińskiej marce - Bioaqua. Wraz z podbijaniem polskiego rynku przez koreańskie kosmetyki zaczęła się też infiltracja rynku ich podróbkami. Najsmutniejsze jest to, że dość popularne sklepy sprzedają kosmetyki tej marki jako "koreańskie". Inne słowem nie zająkują się o miejscu pochodzenia.
Hitem z allegro jest mieszanie zdjęcia oryginału i podróbki na jednej aukcji - jak myślisz co dostaniesz?



Świadomość konsumenta
Chcesz kupić sobie podróbkę z Chin bo uważasz, że zaoszczędzisz kilkadziesiąt lub kilkaset złotych. Jeśli robisz to świadomie - powodzenia. To Ty ryzykujesz swoje zdrowie i być może nakładasz na twarz mysie odchody :P. Jest ryzyko - jest oszczędność. 
Jeśli jednak widzę aukcje na allegro, które sprzedają kosmetyki słowem nie napomykając, że to co otrzyma klient to chińszczyzna - zgłaszam to. Sorry, sprzedaż w Polsce podróbek jest nielegalna i jeśli robisz ludzi w balona popełniasz przestępstwo. Niszczę Ci biznes? Napisz wprost co sprzedajesz, zobaczymy ile klientów zdecyduje się na zakup....


Dyskusja
Co Wy sądzicie o podróbkach? Kupujecie i oszczędzacie czy walczycie i zgłaszacie? A może uważacie, że to sprawa "frajerów co dają się nabić w butelkę"?
Piszcie koniecznie - nawet jeśli macie napisać, że jestem głupią blondynką i się nie znam :) 
Uprzedzając, czy piszę tak bo stać mnie na oryginały? :P Chciałabym :P Niestety, nie stać mnie na wszystko co chciałabym mieć, ale wolę sięgnąć po sprawdzone tańsze marki :)
Jeszcze podrzucam Wam 2 przydatne linki:


 

15 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa seria :) ja już kiedyś miałam sobie zakupić te maski z Bioaqua ale ciągle się wahałam... w sklepach internetowych jest fala chińszczyzny... maski ze zwierzątkami robią furorę. Ja myślę, że niezależnie od tego czy jest to Bioaqua za kilka dolarów czy Skin79 za kilkadziesiąt złotych to dla mnie to jest szajs. Wszystko i tak pochodzi z Chin. Znajoma, która zna się na składach mówiła mi, że ta chińszczyzna to sama chemia... Może kiedyś się skuszę i kupię tylko dla przeanalizowania składu i udowodnienia, że to prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oryginalne maseczki z Korei i Japonii uwielbiam, ale tylko od sprawdzonych dostawców :) Fakt, nie mają zbyt naturalnych składów, ale doceniam je za działanie. Jednak u polskich dystrybutorów są one drogie - wolę zamawiać prosto z kraju pochodzenia :)
      Nie wiem, czy analizowanie składu tych z Chin ma sens, bo kto wie ile tam prawdy... :(
      Dziekuję za odzew :*

      Usuń
  2. hmm dobra podróbka nie jest zła ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeraża mnie fakt, że ludzie świadomie kupują podróbki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędzają na zdrowiu :( Przykre jest też, że dużo ludzi nie wie co kupuje :( Gdy coś im się stanie potrafią mieć jeszcze pretensje do firmy produkujące oryginały

      Usuń
  4. Wielkie dzięki za ten post :) Ja niestety siedzę trochę w podróbkach w sensie - musiałam przejść przyśpieszony kurs rozpoznawania podróbek w pracy, najlepiej pytać o dodatkowe zdjęcia przedmiotu - układ cieni, boków, zamknięcie, itd. To samo tyczy się torebek itd, po różnych krzywiznach idzie wszystko rozpoznać - nie zawsze paragon daje nam wiarygodność czy certyfikat - to idzie podrobić czy poprosić kogoś o zdjęcie dla przykładu. Natomiast aliexpress w ogóle nie biorę pod uwagę, sama np dziwię się, że pilaten jest w Chinach podobno zarejestrowany, u nas nawet w Douglasie online idzie go kupić (przez co mam ochotę całkowicie wszystkie zakupy robić w Sephorze) - pełno jest też tego na alie i znaj tu człowieku prawdę nie znając chińskiego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile torebki i galanteria nie zrobią nam zbyt dużej krzywdy - oprócz dumy i portfela, to nakładanie na twarz niewiadomo czego może nam naprawdę zaszkodzić :((
      Też mam wrażenie, że Pilaten to wyłącznie podróbki - bałabym się go kupić :(

      Usuń
    2. To też prawda, torebka nie zaszkodzi. Ostatnio widziałam, że jakaś strona nawet podrabia Too Cool For School, ale z tego co słyszałam Chiny to i rimmela podrobią. Nie tylko to - jakoś Pilaten mnie odstrasza, chociażby miliony kosztował to jest u mnie na czarnej liście :)

      Usuń
  5. ja często zamawiam na alieexpress i jestem w grupach na fb, wiem jak dużo jest podróbek. masakra

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem maksymalistką. Albo kupuję oryginał, albo wcale. Tym bardziej, że na przykład w kwestii cieni jest tyle produktów tańszych, a też fajnych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Post jak najbardziej warty uwagi
    Sama planuje post z pokazaniem podrobek najpopularniejszych marek i jak ti rozpoznać
    A odwołując sie do Twojego, to preferuje oryginały. Nigdy nie byłam fanką podróbek, a w szczególności kosmetyków. Szkoda sobie przez ppdrobki niszczyć nerwy, czas i może zdrowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry pomysł :) chętnie poczytam by dowiedzieć się więcej :)

      Usuń
  8. Irytuje mnie obecność podróbek np. na allegro właśnie. Sporo osób nadal jest nieświadomych takiego zagrożenia. Nie kupuję wątpliwych kosmetyków czy rzeczy na polskich stronach bo nie chcę dać zarobić takim "januszom biznesu". Z drugiej strony kosmetyki Bioaqua nie są mi obce. Zamawiam je na aliexpress świadoma całego ryzyka idącego za ich używaniem. Wiem jednak wtedy, że "tak, oto mam przed sobą podróbkę!". Akurat ta bąbelkująca słoiczkowa wersja spisała się u mnie cudownie i jeśli mam być szczera nie zastanawiałam się nad tym czy to podróbka innej marki czy kosmetyk "własny" Bioaqua.

    OdpowiedzUsuń
  9. A tak mi się przypomniało w temacie maseczek w płacie. Miałam z aliexpress jedną z wersji "owocowego drinka" od Holika holika . Później taką samą zakupiłam w pewnej popularnej polskiej drogerii online i różnic między nimi ani w kwestii opakowania, ani działania itd, nie było. I nasuwa mi się pytanie: czy na ali można upolować oryginał czy może sklepy z renomą pozwalają sobie na robienie klienta w bambuko?! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

end

end

Etykiety

Copyright © 2016 I love dots , Blogger