Obserwatorzy

niedziela, 18 lutego 2018

Nowości MUR x SophX - paleta cieni i rozświetlaczy

Nowości MUR x SophX - paleta cieni i rozświetlaczy

Witajcie :)
Jak Wam mija weekend? Mam nadzieję, że zrelaksowałyście się i odpoczęłyście, bo jutro niestety poniedziałek. Ale zanim do nastąpi zapraszam na kawę do mnie :) Filiżanki w dłoń - poplotkujemy sobie o nowych paletach Make Up Revolution.  


Nowe palety MUR powstały w wyniku współpracy z vlogerką SophDoesNails. Nie będę ukrywać, że nie jestem obeznana z youtubem - dla mnie to pierwsze spotkanie z Soph. :)

Opakowania utrzymane są w nudziakowej, matowej tonacji - kojarzą mi się z opakowaniami kosmetyków Kim Kardashian czy nowej kolekcji Gigi Hadid dla Maybelline. 




Paleta rozświetlaczy
W opakowaniu mamy osiem rozświetlaczy: bardzo jasny opalizujący na srebrno-zielony odcień, różowy, fioletowy i pięć złotych odcieni - od bardzo jasnego do złotobrązowego. Kolory można ze soba mieszać i stworzyć odcień idealny dla siebie. :)
Cena paletki to ok. 40zł.






Paleta cieni
Miałam ochotę zaszaleć i sprawić sobie coś bardziej kolorowego (w moich cieniach królują brązy) - zdecydowałam się na tę paletkę.  
Możemy wybierać spośród 24 cieni: matów  - w odcieniach brązu i różu oraz cieni błyszczących# ( w bardziej "szalonych odcieniach.  
Swatche: 




Dwie pierwsze kolumny: delikatne Penguin i Pancakes, złotka Grow Old# i Sparks Fly#, róże i oranże: Cloudberry, Pumpkin, Stawberry Sweets, Festive Flame#




Środkowe kolumny:

delikatne Fairy Light# i Pink Champagne#, intensywne Smokey Bronze#, Mixed Berries#, Pine Tree#, Petrol#, Copper Coin# i matowy brąz Mug Cake



Ostatnie dwie kolumny  to maty: Iced Cffee, Cuppa Tea, Tiramisu, Peaches, Pug, Danger, Rosewood, Nightmare.


Dzięki paletce możemy wyczarować zarówno dzienne makijaże, coś bardziej kolorowego czy wieczorowego. Jakość cieni jest napradę dobra za stosunkowo niewielką cenę (ok. 50zł za 24 cieni).



Czy zadowolona ze swojego zakupu? Bardzo :) Zastanawiałam się nad zakupem czegoś z wyższej półki, ale zdecydowałam się na kilka sztuk palet MUR i nie żałuję. Palety są świetnej jakości a cena jest naprawdę przystępna. Też Wam się podobają?



środa, 14 lutego 2018

Inveo - henna i wypełniacz do brwi

Inveo - henna i wypełniacz do brwi


Chciałabym dziś Wam opowiedzieć o dwóch produktach marki Inveo - hennie i wypełniaczu do brwi marki Inveo. Produty dostałam do testów dzięki portalowi Only -You i byłam bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzą :).


Ultra delikatna henna do brwi w kremie
"Unikalna, nowoczesna, bardzo łatwa do stosowania w warunkach domowych. Odpowiednia dla każdego, w tym dla osób o skórze wrażliwej i wrażliwym aparacie ochronnym oka. Wyjątkowo łagodna dla włosów brwi a jednocześnie skuteczna, dająca intensywne i trwałe zabarwienie. Wzbogacona pielęgnującym olejkiem arganowym. Nie wymaga utlenienia przez co jest znacznie łagodniejsza dla skóry od typowych preparatów z utleniaczem. Lekka kremowa konsystencja ułatwia aplikację".


Henna jest wygodna w użyciu - mamy tu aplikator z gąbaczką. Nie musimy nic mieszać wystaczy nałożyć ją na brwi i czekać. Po max. 10 minutach mamy się cieszyć pięknymi brwiami - czy teoria pokrywa się z rzeczywistością?
Po zmyciu kosmetyku brwi są delikatnie podkreślone i przyciemnione. Efekt nie jest mocny - krzywdy nim sobie nie zrobimy, ale można go uznać za niewystarczający :(


Wypełniacz do brwi w kremie
"Unikalny kosmetyk nowej generacji do stylizacji brwi. Pozwala na łatwą i szybką korektę brwi. Pomaga nadać pożądany kształt i ułatwić perfekcyjne, długotrwałe wykończenie makijażu. Zapewnia optyczną regulację brwi a jednocześnie ich przyciemnienie i nabłyszczenie(...)".


Producent zapewnia nam perfekycjne brwi po użyciu tego kosmetyku. Niestety nie jestem z niego zadowolona. Ciężko uzyskać nim delikatny efekt - produktu nakłada się za dużo, brwi są nim obciążone i sklejone. Dopiero po usunięciu nadmiaru produktu mogę uzyskać delikatniejszy efekt, z którego jestem zadowolona.

Kosmetyki Inveo niestety nie podbiły mojego serduszka (mamy tu więc bardziej Popielec niż Walentynki :P). A Wy miałyście już nimi styczność?


poniedziałek, 12 lutego 2018

Korea love - walentynki z koreańską pielęgnacją

Korea love - walentynki z koreańską pielęgnacją


Miłość w Zakopanem polewamy się szampanem, Miłość w Korei? Smarujemy się kosmetykami. :) Ale nie byle jakimi - z okazji Walentynek razem z dziewczynami-blogerkami przedstawiamy Wam swoje kosmetyczne zauroczenia rodem z Korei.
Są serca, są płatki róż i jest kawusia... zaczynamy Walentynki.


Sheep Oil Cream Lanolin & 8 berry
Zacznijmy od kremu Kicho. Oj, nie była to miłość od pierszego wrażenia. Myślałam sobie - ciężkie to to, pewnie tłuste i zapycha. Ale gdy przyszła zima krem okazał się ideałem - dogłębie nawilża i ochrania skórę przed zimnem.


Dear, klairs - Supple Preparation Facial Toner
Lekki, żelowy tonik, który przygotowuje skórę do dalszych kroków pielęgnacji. Najlepiej sprawdza się nakładany palcami i lekko wklepany.




Dear, Klairs - Serum z witaminą C 
w postaci lekkiego żelu-olejku. Serum dzięki dużemu stężeniu witaminy C rozjaśnia buzię i pomaga w regeneracji.  




By Wishtrend - Green Tea & Enzyme Powder Wash
Proszek, który pachnie jak matcha latte (trzeba uważać żeby się nie zaciągnąć). Proszek  można użyć zarówno jako piankę do mycia twarzy jak i peeling enzymatyczny. :) 

Post powstał w ramach akcji blogerskiej #korealove, w której biorą udział również:


Gorąco zachęcam do odwiedzenia ich blogów i zapoznania się z ulubieńcami dziewcząt :)

Walentynki z Chillboxem

Walentynki z Chillboxem

Chillbox promuje swoje pudełka hasłem First Love Yourself - dzięki pudełku mamy poczuć się rozpieszczone. "Luty - miesiąc miłości. Także tej self love." - pudełko powinno być więc szczególie udane.



W pudełku znalazła się książka Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania". (39,90) Wydana w latach 70' podbijała serca i sypialnie pokolenia naszych rodziców. Ostatnio było znowu o niej głośno ze względu na ekranizację losów autorki. Książka zdobyła nowe wydanie, które można było dostać nawet w Biedronce. :P


Część kosmetyczna:

Puder do kąpieli Organique (8 zł) - uwielbiam dodatki do kąpieli tej marki. Mój zapach to Africa. 

Peeling do twarzy Vis Plantis z ekstraktem ze śluzu ślimaka (8,99) - nie do końca jestem zachwycona tą marką.

Krem do rąk (10,95) - nie używam :(

Suszone płatki róży - macie jakiś pomysł na kosmetyk diy z różą? Może peeling?


Serum ujędrniające Mokosh miało być gwiazdą pudełka... jest naprawdę małą gwiazdeczką. Pojemność to 12 mililitrów, a wygląda na jeszcze mniejsze. Jest to serum olejowe, a moja cera niezbyt przepada za tłustymi formułami. :(


Lamion (10 zł) i tealighty (3 zł) - uroczy dodatek, ale ten kolor? :( 

Jak widzicie pudełko nie podbiło mojego serduszka. Niby jest fajnie ALE pudełko nie do końca w moim typie  :(. A Wy co o nim myślicie? Może marcowe będzie moim ideałem. ♥️ 

poniedziałek, 5 lutego 2018

Galaretkowa maseczka od Klairs - czy jest miłość? :)

Galaretkowa maseczka od Klairs - czy jest miłość?  :)

   Maseczka Dear, Klairs wpadła mi w oko w chwili premiery - wyglądała jak słodki deser w postaci mlecznej galaretki a ja... jestem łasuchem :). 




   Głównymi składnikami maski mają być witamina E, niacynamid, adenozyna i kwas hialuronowy. Swoim działaniem ma uzupełniać (kultowe już niemal) serum z witaminą C. Maseczki można używać jako maseczki "dziennej", całonocnej (sleeping pack) a nawet jako kremu, a prodecent zapewnia, że nadaje się do każdego typu cery. Czy sprawdziła się u mnie? :)


   Używałam jej głównie jako maseczki - nakładałam ją grubszą warstwą na twarz i czekałam, aż się wchłonie. Po ok. 15 mintuach znikała, pozostawiając jednak lepką warstwę, która wymagała zmycia.  Buzia była nawilżona i lekko rozjaśniona, jednak bez efektu "wow".

   Lepienie się jest mniej odczuwalne, kiedy używa jej się jako krem. Wystarczy niewielka ilość. Buzia jest nawilżona, a "krem" ładnie wspłółpracuje z serum. Jako krem sprawdza się więc całkiem nieźle, ale miała to być maseczka, która porwie moje serce :P.  Miał być zachwyt a jest lekki przerost formy nad tr eścią (skład poniżej).


Skład: water, glycerin, butylene glycol, tocopheryl acetate, niacinamide, sodium hyaluronate, arrageenan, gellan gum, betaine, algin, mannan, ceramide NP, PEG-60 hydrogenated castor oil, acrylates/C-alkyl acrylate crosspolymer, chlorphenesin, arginine, ethylhexyl glycerin, centella asiatica extract, rubus fruticosus (blackberry) fruit extract, salicornia herbacea extract, phragmites communis extract, adenosine, lavendula angustifolia (lavender) oil, eucalyptus globulus leaf oil, pelargonium graveolens flower oil, citrus limon (lemon) peel oil, citrus aurantium dulcis (orange) peel oil, cananga odorata flower


   O czym z rodziny Klairs-Wishtrend chciałybyście poczytać na blogu? Ostatnio rządzą w mojej pielęgnacji. :)



Copyright © 2016 I love dots , Blogger