Obserwatorzy

wtorek, 13 marca 2018

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Dzień kobiet - życzenia i openbox marcowego Chillboxa

Parę dni temu obchodziliśmy Dzień Kobiet - chciałabym Wam drogie panie z tej okazji (i nie tylko) coś powiedzieć. Codziennie spotykam Was na swojej drodze i codziennie nie mogę się nadziwić - chociaż współczesny świat stawiam Nam tyle wyzwań i trudności - Wy nie dajecie się mu zaskoczyć. A przy tym wyglądacie zawsze świetnie. Jesteście piękne, zdolne, inteligentne,  pełne ambicji i uroku osobistego. Życzę Wam, żebyście się nie zmieniały - a jak już musicie - to tylko na lepsze :*.

Z okazji święta kobiet i kobiecości trafiło do mnie marcowe pudełko Chillbox. Ideą marki jest F.L.Y. - kochanie siebie przede wszystkim. Celebrowanie relaksu i obchodzenie swojego święta na codzień.
Chillbox to pudełko subskrypcyjne w cenie 79 złotych - zamawiająvc je nie wiemy co do nas trafi.


W pudełku znalazła się część "Relaks" czyli geometryczny kubek oraz muminkowe herbatki. Do poczytania książka z gatunku romans "Tysiące drzewek pomarańczy". 




W strefie kosmetycznej znalazł się olejek avocado z kiwi, który jest najdroższym elementem pudełka. Możemy go wymieszać z białą glinką, a powstałą maseczkę nałożyć pędzelkiem. Mamy też maseczkę w płacie - opcja dla leniwych :). 
Do pielęgnacji ciała mamy dwa produkty - scrub z błotem i solą z Morza Martwego oraz mus do ciała truskawkowy.


Co myślicie o tej edycji Chillboxa? Mi się bardzo podoba, chociaż nad zamówieniem kwietniowej jeszcze się waham - z podpowiedzi wiem, że znajdzie się tam roślinka (sukulent) i krem pod oczy Mokosh. A Wy już zamówiłyscie?się skusiłyście?

niedziela, 4 marca 2018

Krem z lanoliną i jagodami od Kicho, czyli mój zimowy HIT

Krem z lanoliną i jagodami od Kicho, czyli mój zimowy HIT

Chciałabym przedstawić Wam mojego towarzysza ostatnich mrozów - krem marki Kicho. Wspominałam już o nim w poście z koreańskimi ulubieńcami - "Korea Love" a dziś powiem o nim trochę więcej. 
"Zwracamy uwagę na to co jemy a co z naszą skórą? Co jeśli moja cera codziennie ma kontakt z dawką toksyn? Stwórzmy kosmetyki z naturalnym składem, przyjaznym dla skóry. Tak powstało Kicho." Filzofia marki to odpowiednik "Slow  food" dla naszej skóry ("Slow skincare"? :) )  Czy krem "nakarmił" skórę tym co najlepsze? Zaraz się dowiecie :)


Krem zapakowany jest w bardzo solidny kartonik ozdobiony różami. Słoiczek jest również wykonany z solidnego szkła z metalowym wieczkiem. Nie można odmówić mu dopracowania w każdym szczególe.


Głównym składnikiem kremu ma być lanolina. Jest to wydzielina skóry owiec, bardzo podobna w swoim składzie do ludzkiego sebum. Inna jej nazwa to "tłuszczopot" piękna, prawda? :P Pozyskuje się ją poprzez wyczesywanie z wełny. 
W składzie kremu miało się znaleźć również "8 jagód", czyli ekstrakty z: rokitnika, truskawki, jeżyny, żurawiny, jagody, maliny, acai oraz goji. Owoce te są pełne witamin i antyoksydantów. 


Po otwarciu opakowania mamy do czynienia z bardzo gęstym kremem. Wydawał mi sie zbyt gęsty i "bogaty" na lato, dlatego zdecydowałam się odłożyć go na zimę. Kiedy więc mojej cerze zacząło doskwierać przesuszenie spowodowane ogrzewaniem sięgnęłam po ten elegancki słoiczek. Bałam się, że moja cera na tak "ciężki" krem zareaguje zapchaniem, ale nic takiego się nie stało. Krem doskonale ukoił moją zmęczoną i przesuszoną cerę, pozostawił ją nawilżoną i gładką. Po nałożeniu kremu od razu poczułam ukojenie. Krem idealnie sprawdził się u mnie, chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam.
Czy ten "ideał" ma jakieś wady? Zawsze się coś znajdzie. ;) Wbrew zapewnieniom producenta w składzie nie mamy czystej natury. Są tam też silikony (sama się dziwię, że moja cera na niego aż takdobrze reaguje, bo z reguły za nimi nie przepada :)). Koreańskie kosmetyki z resztą nie zawsze mają idealny skład, a mimo to działają świetnie.

Skład: Water, Dimethicone, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Lanolin Oil, Beeswax, Cetearyl Alcohol, PEG-7 Dimethicone, Sodium Polystyrene Sulfonate, Sea Water, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, PEG-100 Stearate, CI 19140,Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Ceramide 3, Dipeptide-Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Fragaria Chiloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Rasberry) Fruit Extract, Morus Nigra Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Totarol, Decylene Glycol, Ethylhexyl Glycerin, Hexylene Glycol, Butylene Glycol, CI 15985,Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Medica Vulgaris Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,Lavandula Angustifolla (Lavender)Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Oil

 Kolejnym minusem jest cena - pomimo sporej objętości (65ml) i ładnego opakowania cena 58$ jest dość wygórowana.  
Do tej pory widziałam markę tylko w jednym polskim sklepie. 

Podsumowując - wbrew nazwy nie ma kichy :P. Zainteresowała Was ta marka, czy jednak nie chciałybyście jej wypróbować? Koniecznie dajcie znać :)


Markę mogłam poznać dzięki "Hello Asia 2" :) Brakuje mi jeszcze słynnej maseczki, którą będę musiała przestestować. :)
Copyright © 2016 I love dots , Blogger