Obserwatorzy

niedziela, 4 marca 2018

Krem z lanoliną i jagodami od Kicho, czyli mój zimowy HIT


Chciałabym przedstawić Wam mojego towarzysza ostatnich mrozów - krem marki Kicho. Wspominałam już o nim w poście z koreańskimi ulubieńcami - "Korea Love" a dziś powiem o nim trochę więcej. 
"Zwracamy uwagę na to co jemy a co z naszą skórą? Co jeśli moja cera codziennie ma kontakt z dawką toksyn? Stwórzmy kosmetyki z naturalnym składem, przyjaznym dla skóry. Tak powstało Kicho." Filzofia marki to odpowiednik "Slow  food" dla naszej skóry ("Slow skincare"? :) )  Czy krem "nakarmił" skórę tym co najlepsze? Zaraz się dowiecie :)


Krem zapakowany jest w bardzo solidny kartonik ozdobiony różami. Słoiczek jest również wykonany z solidnego szkła z metalowym wieczkiem. Nie można odmówić mu dopracowania w każdym szczególe.


Głównym składnikiem kremu ma być lanolina. Jest to wydzielina skóry owiec, bardzo podobna w swoim składzie do ludzkiego sebum. Inna jej nazwa to "tłuszczopot" piękna, prawda? :P Pozyskuje się ją poprzez wyczesywanie z wełny. 
W składzie kremu miało się znaleźć również "8 jagód", czyli ekstrakty z: rokitnika, truskawki, jeżyny, żurawiny, jagody, maliny, acai oraz goji. Owoce te są pełne witamin i antyoksydantów. 


Po otwarciu opakowania mamy do czynienia z bardzo gęstym kremem. Wydawał mi sie zbyt gęsty i "bogaty" na lato, dlatego zdecydowałam się odłożyć go na zimę. Kiedy więc mojej cerze zacząło doskwierać przesuszenie spowodowane ogrzewaniem sięgnęłam po ten elegancki słoiczek. Bałam się, że moja cera na tak "ciężki" krem zareaguje zapchaniem, ale nic takiego się nie stało. Krem doskonale ukoił moją zmęczoną i przesuszoną cerę, pozostawił ją nawilżoną i gładką. Po nałożeniu kremu od razu poczułam ukojenie. Krem idealnie sprawdził się u mnie, chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam.
Czy ten "ideał" ma jakieś wady? Zawsze się coś znajdzie. ;) Wbrew zapewnieniom producenta w składzie nie mamy czystej natury. Są tam też silikony (sama się dziwię, że moja cera na niego aż takdobrze reaguje, bo z reguły za nimi nie przepada :)). Koreańskie kosmetyki z resztą nie zawsze mają idealny skład, a mimo to działają świetnie.

Skład: Water, Dimethicone, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Lanolin Oil, Beeswax, Cetearyl Alcohol, PEG-7 Dimethicone, Sodium Polystyrene Sulfonate, Sea Water, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, PEG-100 Stearate, CI 19140,Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Ceramide 3, Dipeptide-Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Fragaria Chiloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Rasberry) Fruit Extract, Morus Nigra Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Totarol, Decylene Glycol, Ethylhexyl Glycerin, Hexylene Glycol, Butylene Glycol, CI 15985,Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Medica Vulgaris Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,Lavandula Angustifolla (Lavender)Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Oil

 Kolejnym minusem jest cena - pomimo sporej objętości (65ml) i ładnego opakowania cena 58$ jest dość wygórowana.  
Do tej pory widziałam markę tylko w jednym polskim sklepie. 

Podsumowując - wbrew nazwy nie ma kichy :P. Zainteresowała Was ta marka, czy jednak nie chciałybyście jej wypróbować? Koniecznie dajcie znać :)


Markę mogłam poznać dzięki "Hello Asia 2" :) Brakuje mi jeszcze słynnej maseczki, którą będę musiała przestestować. :)

6 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo ciekawie i uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Firmy w ogole nie znam, ale opakowanie wygląda świetnie! Jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam w ogóle tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, coś tak czułam że gdzieś we wpisie będzie nawiązanie do nazwy producenta - "nie ma Kichy" mnie nie zawiodło :)
    Nie znam tej marki ani troszeczkę, niemniej miło jest poczytać o czymś nietuzinkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lanolina ok ale ten poczatek skladu przed lanolina nie bardzo :) pierwsze widze ten produkt

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 I love dots , Blogger