Obserwatorzy

sobota, 12 maja 2018

Majowy CHILLBOX


"To był maj, pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem"
Maj zaczął się niewiadomo kiedy, bzy zakwitły a do drzwi zapukał kurier z pudełkiem Chillbox. Czy z Marylą Rodowicz zaśpiewam "Oj głupia Ty"? :) 
Zawartość pudełka Chillbox ma nam zapewnić relax i chill. Razem z nią mamy urządzić sobie małe spa. 
A więc zaczynamy: 


Na początek parzymy sobie herbatkę Yogi Tea - Women's Energy i odpalamy buteleczkę ze światełkami led, która pomoże nam uzyskać relaksujący nastrój. Masz ochotę odpocząć? Od razu sięgnij po książkę (u mnie fantastyka "The witch hunter Łowczyni", ale do wyboru były też inne gatunki) i słodkiego batonika "Dobra kaloria"
A może jednak bierzemy się za intensywne dbanie o urodę i przechodzimy do domowego spa?


Zacznijmy od demakijażu - pomoże w tym olejek hydrofilny Femi. (To produkt, którym marka reklamowała pudełko z możliwością wyboru olejku lub kremu do rąk). Po umyciu twarzy bierzemy prysznic z odżywczym kremo-żelem pod prysznic o zapachu mango. Po odświeżeniu się nakładamy na twarz maseczkę żółtkową, chociaż ja planuję ją wykorzystać na włosy - myślę, że ten skład sprawdzi się do nich idealnie. 


W tym miesięcu Chill przypomniał nam, że czas zacząć sezon sandałkowy. Pogoda nas rozpieszcza więc czas zadbać o stopy. Dlatego do naszego spa dołączamy peeling do stóp i usunięcie zrogowaciałego naskórka pumeksem hammam. Przy okazji nakładamy krem do rąk i bawełniane rękawiczki z pudełka - dłoniom też należy się spa. 

Po całym rytuale spa, kiedy już jesteśmy piękne, możemy cieszyć się książką i herbatką. Jesteście wychillowane?

Muszę przyznać, że nie jestem fanką zabiegów dłoni i stóp, traktuję je raczej jak przykry obowiązek :P. Dlatego też moim wyborem stał się olejek do demakijażu. Niestety w pudełku znalazło się więcej produktów tego typu, więc pudełko nie do końca mnie zachwyciło. A Wam się podoba?

5 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc, szału nie ma =P I ta buteleczka jakoś by mnie niekoniecznie ucieszyła =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Butelka mi się podoba, choć myślę że łatwo ją zrobić w domu z butelki po winie i światełek led na żyłce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kremo-żel o zapachu mango mnie zaciekawił :) A poza tym rozbawiłaś mnie do łez wstępem :D Piosenką Marylki :D Taka średnia zawartość jak dla mnie! Miłego testowania!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny zestaw, kocham femi i byłabym zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 I love dots , Blogger