Obserwatorzy

niedziela, 28 kwietnia 2019

Bielenda - Fresh juice esencja nawilżająca

Bielenda - Fresh juice esencja nawilżająca

Azjatycka pielęgnacja święci triumfy na naszym rynku od kilku już lat. Nic dziwnego, że nasze rodzime marki inspirują się i prześcigują się we wprowadzaniu "azjatyckopodobnych" produktów. Jedną z takich marek z pewnością jest Bielnda, która w ostatnim czasie wręcz zasypuje nas nowościami.

Przyznaję się bez bicia - jestem sceptycznie nastawiona na takie nowości. Zazwyczaj sprawdzam skład i kiedy widzę składniki, których moja cera nie lubi (silikony, oleje, parafinę) produkt wraca na półkę. Tym razem jednak produkt trafił do mojego koszyka. :)


Seria "Fresh juice" zawiera w swoim składzie wodę cytusową i soki owocowe z ananasa, limonki i pomarańczy. W linii znajdują się płyn micelarny, żel do mycia twarzy i hydroesencję.
Zdecydowałam się na hydroesencję pomarańczową, bo najlepiej wcelowała się w moją pielęgnację. 
Według producenta znalazła się w nim woda cytrusowa i sok z pomarańczy, a ze składników czynnych kwas hialuronowy i niacynamid. 
Esencja ma konsystencję płynnego żelu i przepięknie pachnie delikatną pomarańczą. Nałożona na twarz byskawicznie się wchłania, nie zostawia lepkiej warstwy. Delikatnie nawilża, jednak niewystarczająco aby stosować ją jako samodzielny produkt. Idealnie wpisuje się natomiast w koreańską pielęgnację, gdzie jako lekki "podkład" przygotowuje skórę do dalszych, bardziej treściwych produktów. Tak więc polecam ją jako jeden z etapów pielęgnacji. :) 
Cena: 20-30zł za 110 ml
Skład: Water, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Niacinamide, Panthenol, Glycerin, Citrus Aurantium Dulcis, Lactobionic Acid, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Polysorbate20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Fragrance, Limonene, Linalool

niedziela, 27 stycznia 2019

Magiczna moc smoczej krwi - Rapan beauty

Magiczna moc smoczej krwi - Rapan beauty

Smocza krew nie kojarzy się z kosmetykami, raczej z książkami fantasy. Tymczasem możemy znaleźć ten tajemniczy składnik w kosmetykach marki Rapan - przy produkcji nie ucierpiał jednak żaden smok a kosmetyk jest w 100% wegański. Jak to? Smocza krew to nazwa żywicy drzewa Croton Lechleri. Jej lecznicze właściwości wykorzystywali już Indianie Ameryki Południowej. 
W składzie maseczki znajduje się też niebieska glinka syberyjska, olej ze słodkich migdałów i ekstrakt z cytryn Yuzu. Dzięki połączeniu tych składników maseczka ma działanie oczyszczające, rozjaśniające, nawilżające. Zapowiada się ciekawie, prawda? :)


Sama maseczka nie wygląda może zbyt zachęcająco. Wygląd i zapach błotka nie zachwyca. Przy nakładaniu na twarz wyczuwalne są peelingujące drobinki. Łącząc je z delikatnym masażem wspomagamy usuwanie martwego naskórka.
Po spłukaniu maski buzia jest oczyszczona, gładka i lekko napięta (pozytywnie). Bardzo podoba mi się ten efekt i z pewnością będę do niego wracać. Magiczne działanie smoczej krwi z pewnością się u mnie sprawdziło ;).


Tą recenzją chciałam sprawdzić, czy dam radę wrócić po dłuższej przerwie do blogowania. Dajcie znać czy tu jeszcze od czasu do czasu zaglądacie ;). 
Copyright © 2016 I love dots , Blogger