Obserwatorzy

wtorek, 17 września 2019

Były sobie świnki trzy... Elizavecca


Tak naprawdę to jedna świnka - gwiazda i "ryjek" koreańskiej marki Elizavecca. Występuje ona prawie na wszystkich kosmetykach marki, w różnych wydaniach. Najsłynniejszymi produktami, które "reklamuje" są kolagenowy krem i bąbelkująca maska do twarzy, o której mogliście już czytać kiedyś TU. Ale dzisiaj o czymś innym :).


Z kremami pod oczy tak mam, że chcę z nich korzystać, powinnam (spore cienie pod oczami), kupuję a potem tak leżą i sięgam po nie od czasu do czasu. Aż znowu przypomnę sobie że powinnam.
Kremik od Elizavecca ze świnką w pajęczynie(?)/maseczce w wersji luksusowej - ze złotem i wyciągiem z gniazd jaskółczych. Ten dość ekstrawagancki dla nas składnik, jest podobno bardzo bardzo bogaty w składniki odżywcze oraz działa przeciwzmarszczkowo.
Sam kremik ma dość lekką konsystencją i nienachalny zapach. Jego działanie określiłabym jako dobrze nawilżające, działania przeciwzmarszczkowego oraz rozjaśniającego nie zauważyłam, zwłaszcza przy moim nieregularnym stosowaniu.


Serum z tej samej serii ozdobione jest świnką, która ma na głowie gniazdo z ptaszkiem. To oczywiście nawiązanie do głównego składnika - wyciągu z gniazd jaskółczych. Oprócz niego w składzie znajduje się też EGF, czyli epidermalny czynnik wzrostu (naturalnie występująca w organizmie substancja odpowiadająca m.in. za gojenie naskórka, w kosmetykach wykorzystywana jest substancja pozyskiwana dzięki roślinom, na podstawie genomu ludziego EGF).


Serum z "piekielną" świnką czarownicą dedykowane jest do cer z rozszerzonymi porami, a jego głównym składnikiem jest kwas hialuronowy. Oprócz niego można tam znaleźć niacynamid, adenozynę, alantoinę, argininę.
Na uwagę zasługuje odmienne podejście do pielęgnacji - zwróććie uwagę, że na rozszerzone pory działamy nawilżeniem, a nie jak częto w europejskim stylu przesuszeniem. Należy pamiętać, że cera która ma rozszerzone pory i nadmiernie produkuje sebum to często cera przesuszona, która tak reaguje na brak nawilżenia i przesuszając ją (np. kosmetykami z alkoholem) tylko chwilowo tuszujemy problem i wpadamy w błędne koło. 
Serum oczywiście dzięki takiemu doborowi składników nadaje się do każdego rodzaju cery.

Oba rodzaje serum mają lekką, żelową konsystencję i ładnie nawilżają cerę. Używanie ich pozytywnie wpłynęło na moją cerę, jednakże nie widzę zbyt dużej różnicy między nimi. Nie są to "mocarze", które prasują zmarszczki i wygładzają pory po jednym użyciu, jednak  całkiem przyjemne nawilżacze, z niższej półki cenowej - zamawiając prostoz Korei możemy je mieć za niewiele ponad 30 zł, kupując w Polsce będziemy musieli zapłacić w okolicach 50 złotych (ale będziemy mieć je szybciej w swoich łapkach :)).


4 komentarze:

  1. Przy swojej mieszanej cerze stawiam głównie na nawilżenie, więc czuję się zainteresowana :) Poza tym nie można odmówić uroku produktom tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam markę właśnie z maseczki bąbelkującej i mam ochotę ją kupić. Jestem ciekawa czy na ali są oryginalne kosmetyki tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmieszne są te opakowania. Czasami kusi mnie ta marka.

    OdpowiedzUsuń
  4. opakowania maja przeurocze:) no i chyba zamowie z korei skoro jest taka przebitka ceny :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 I love dots , Blogger